Prezes ZUS, która w środę przebywała w Rzeszowie, powiedziała, że proces podejmowania decyzji przebiega szybko, m.in. dzięki wcześniejszemu uporządkowaniu kont ubezpieczonych. "Wysyłaliśmy też listownie prośby do ubezpieczonych, by występowali o wyliczenie kapitału początkowego" – dodała.

Jak mówiła, prawie połowa osób, które złożyły wnioski o wcześniejsze emerytury to osoby, które nie były aktywne ekonomicznie rok albo dłużej. "Osoby te de facto i tak by wystąpiły o świadczenie emerytalne" – mówiła.

Drugą liczną grupę stanowią osoby, które pobierały wcześniej rentę lub świadczenie przedemerytalne. "Mamy też grupę 37 proc. osób, które wystąpiły o emeryturę i ustaliliśmy im emeryturę, ale nie rozwiązały stosunku pracy. To oznacza, że mają emeryturę ustaloną i mają tę pewność zatrudnienia, kiedy jej nie będzie wystąpią do ZUS, aby rozpocząć wypłatę emerytury" – zaznaczyła prezes.

Prawie 9 proc. osób, które zdecydowały się przejść na emeryturę to, jak podała Uścińska, osoby, które wcześniej prowadziły działalność gospodarczą, a część z nich miała umowy cywilnoprawne. "Mają oni ustaloną emeryturę i będzie ona wypłacana. Jeśli ktoś ma emeryturę, może dalej prowadzić działalność gospodarczą i jest zwolniony z obowiązku odprowadzenia składek" – przypomniała prezes ZUS.

Z danych, które przedstawiła, wynika że jest też grupa osób, 16 proc., które miały tytuł do ubezpieczenia zgłaszany przez urząd pracy lub ośrodek pomocy społecznej.

"Ta struktura pokazuje zatem, że z tego prawa (do wcześniejszej emerytury) w dużym stopniu korzystają osoby po innych świadczeniach, osoby nieaktywne ekonomicznie, osoby aktywne ekonomicznie warunkowo, czyli nie rozwiązały umowy o pracę, i jakiś wskaźnik procentowy osób, który przechodzi z aktywności" – powiedziała Uścińska.

Jej zdaniem dane pokazują, że nie ma obaw o duży odpływ osób z rynku pracy. "Ustawa zaopatrzyła te różne potrzeby różnych grup osób, które i tak skorzystałyby z tego uprawnienia, jeśli nie w tym roku, to w latach najbliższych" – dodała.

Według wyliczeń ZUS przeciętna emerytura, wynikająca z wydanych dotychczas decyzji o wypłatach świadczeń, wyniosła w przypadku kobiet ponad 1,6 tys. zł, a w przypadku mężczyzn ponad 2,7 tys. zł.

W ocenie prezes ZUS są to "duże dysproporcje", które wynikają jednak z założeń systemu emerytalnego opartego m.in. na zdefiniowanej składce i jak największym kapitale emerytalnym.

W październiku weszła w życie reforma emerytalna, zgodnie z którą kobiety ponownie uzyskały prawo do przejścia na emeryturę od 60. roku życia, a mężczyźni od 65. Jest to powrót do stanu sprzed uchwalonej w 2012 r. reformy, przewidującej stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego do 67 lat bez względu na płeć.(PAP)

autor: Wojciech Huk

huk/ malk/