"Zaproponowałem, i zostało przyjęte takie założenie, że nie wspominamy z przeszłości tego, co nam nie wychodziło. Przystąpimy do dialogu społecznego, także na temat najważniejszych reform, bez wzajemnych pretensji i zaszłości, co może dobrze wróżyć poważnej rozmowie" - powiedział premier.

Przypomniał, że w sprawie wieku emerytalnego są różne stanowiska, ale - jak zaznaczył - to "temat do konstruktywnej rozmowy, a nie - jak to czasem w przeszłości bywało - do walenia po głowach, rzadko argumentami, a najczęściej mocnymi słowami". "Z tego spotkania wychodzę więc z nadzieją" - powiedział.

Tusk uczestniczył w posiedzeniu Prezydium Komisji Trójstronnej, pierwszym prowadzonym przez nowego przewodniczącego, ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza (wcześniej szefem KT był wicepremier Waldemar Pawlak).

W posiedzeniu KT uczestniczą m.in. szefowie Solidarności, Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, Forum Związków Zawodowych. Związki te wcześniej zawiesiły udział swoich przedstawicieli w pracach zespołów problemowych Komisji.

W czwartek minister pracy poinformował, że w resorcie trwają ostatnie prace nad projektem podnoszącym wiek emerytalny. "W najbliższych dniach przejdziemy (...) do konsultacji społecznych, do konsultacji międzyresortowych" - wyjaśnił.

Związki zawodowe sprzeciwiają się podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat i zrównaniu wieku dla kobiet i mężczyzn, co zapowiedział w expose premier.

OPZZ pod koniec stycznia powołało Ogólnopolski Komitet Protestacyjny, którego celem jest "zablokowanie rządowych propozycji". NSZZ "Solidarność" zebrał już ponad 1,1 mln podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego. Związek zapowiada, że podpisy i wniosek zostaną przesłane do parlamentu, gdy projekt rządowy będzie gotowy. Natomiast Forum Związków Zawodowych ostrzega, że jeżeli rząd zignoruje partnerów społecznych, to "możliwe, że wówczas dialog przeniesie się na ulice".

Sojusznikami premiera w działaniach zmierzających do podniesienia wieku emerytalnego są pracodawcy.

Pracodawcy RP argumentują, że zmiany są konieczne ze względów ekonomicznych, a Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan przekonuje, że podniesienia wieku emerytalnego nie da się uniknąć, jeżeli nie chcemy, aby wielkość emerytur nie spadła o 1/4.

Zgodnie z koncepcją premiera, co cztery miesiące wiek emerytalny podwyższany byłby o kolejny miesiąc, co oznaczałoby, że z każdym rokiem będziemy pracować dłużej o trzy miesiące. W ten sposób poziom 67 lat w przypadku mężczyzn osiągnięty zostanie w roku 2020, a kobiet - w 2040 r.

O rządowych planach podniesienia wieku emerytalnego premier rozmawiał też w piątek z Radą Programową Kongresu Kobiet. (PAP)

awy/ mmu/ amac/ jra/