Kilkuset Bułgarów przyjechało na zbiór jagód do lasów nieopodal miasta Gaevle w środkowej Szwecji. Wielu z nich odpowiedziało na ofertę nieuczciwego pośrednika, który zapewniał ich o możliwości łatwego zarobku. Część zbieraczy szukała jagód na własną rękę, nie znaleźli jednak wystarczającej ilości owoców.

Od kilku dni grupa zdesperowanych Bułgarów koczuje pod ambasadą Bułgarii w Sztokholmie, placówka ma pomóc im w powrocie do kraju. Szwedzka policja zatrzymała podejrzanego o handel ludźmi obywatela Bułgarii.

W poprzednich latach ofiarami oszustów lub własnej niefrasobliwości byli również zbieracze runa leśnego z Polski.

"Tego typu sytuacje w coraz mniejszym stopniu dotyczą naszych obywateli, można mówić już tylko o pojedynczych przypadkach" - powiedział PAP konsul RP w Sztokholmie Radomir Wojciechowski.

Według konsula wiąże się to ze wzrostem świadomości Polaków. "Informowaliśmy, że trzeba wcześniej sprawdzić pracodawcę na miejscu, wiedzieć, kiedy i w jakich regionach można spodziewać się zbiorów, gdyż występują duże różnice" - podkreślił Wojciechowski.

Ponadto wyjazdy na zbiór owoców leśnych do Szwecji przestały już być dla Polaków opłacalne. "Szwecja zliberalizowała prawo migracyjne, pozwalając na przyjazd zawodowych zbieraczy z Tajlandii czy Wietnamu, z którymi trudno jest konkurować" - powiedział konsul.

Od stycznia do lipca br. szwedzki Urząd Imigracyjny wydał rekordową liczbę ponad 5,5 tys. pozwoleń na pracę przy zbiorze owoców leśnych obywatelom krajów spoza UE. Bułgarzy tak jak inni obywatele UE nie muszą mieć specjalnego zezwolenia.

Na skutek obowiązującego od niedawna prawa firmy sprowadzające pracowników do zbioru owoców leśnych z krajów nie należących do UE muszą zagwarantować im godne warunki oraz minimalną pensję.

Ze Sztokholmu Daniel Zyśk (PAP)

zys/ kar/