Zdaniem ekspertów związku, którzy oceniali rynek pracy w minionych czterech latach i analizowali go w kontekście projektu przyszłorocznego budżetu państwa, rząd proponuje jedynie „zwiększenie fiskalizmu, ograniczenie przedsiębiorczości i tym samym innowacyjności oraz popytu na nowe miejsca pracy”. „Dalej realizuje strategię +taniej siły roboczej+, która jest ryzykowna i nie gwarantuje osiągnięcia satysfakcjonującego poziomu rozwoju gospodarczego” – uważają.

Zobacz także: Rynek pracy: na zachodzie powiało optymizmem

Ekspert prof. Sławomir Jankiewicz z Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu podkreślił, że poważnym problemem jest dziś niska płaca minimalna. „Ona rośnie w kontekście wzrostu inflacji. (…) Płaca minimalna dotyczy jednak osób uboższych, a inflacja liczona jest dla uśrednionego koszyka dóbr i nijak się ma do uposażenia ludzi żyjących na skraju biedy. (…) Należy zmienić koszyk dóbr, na podstawie którego naliczana jest płaca minimalna i odnieść go do najniżej zarabiających” – powiedział.

Jego zdaniem brakuje też działań reformujących system podatkowy, który obecnie preferuje osoby samotne i dobrze zarabiające. "Są one relatywnie niżej opodatkowane od ludzi o niskich dochodach i posiadające dzieci" – uważają.

Innym problemem rzutującym na rynek pracy jest brak inwestycji rozwojowych w Polsce. „Nie tworzymy w gospodarce rozwiązań przyszłościowych, innowacyjnych, które będą kołem zamachowym dalszego zatrudnienia” – podkreślił prof. Jankiewicz.

Zobacz także: Optymistyczne perspektywy rynku pracy w Wlk. Brytanii

Zdaniem ekspertów przed Polską stoi konieczność zmniejszenia skali emigracji zarobkowej oraz zwiększenia aktywności zawodowej społeczeństwa. Jeżeli w kraju nie nastąpi zmiana obecnych trendów, to wkrótce barierą w rozwoju może się stać brak rąk do pracy. „Niż demograficzny i starzenie społeczeństwa spotęgowane przez emigrację i brak polityki imigracyjnej spowodują, że czynnik ludzki ograniczy znacznie tempo wzrostu PKB” – uważają.

Eksperci wspomnieli także o ukrytym bezrobociu w rolnictwie. Według ich szacunków ok. 1 mln osób nie pracuje, lecz utrzymuje z dotacji UE. „Ci ludzie będą musieli wejść na rynek, prawdopodobnie już w następnej perspektywie finansowej UE do 2020 r., bo dotacje ulegną zmianie” – przestrzegł prof. Jankiewicz.

Zwrócił on uwagę, że jednym z głównych problemów rynku pracy w Polsce jest epatowanie stopą bezrobocia. „Nie zwracamy uwagi na wysoki odsetek osób, które pozostają długo poza rynkiem pracy i nie wchodzą do obliczenia stopy bezrobocia. Polska ma niski wskaźnik aktywności zawodowej społeczeństwa. Jeśli chcemy odnieść sukces gospodarczy, to więcej osób musi pracować” – mówił prof. Jankiewicz.

Związkowcy uważają, że do poprawy sytuacji przyczynić się może jedynie merytoryczna dyskusja rządu, związków zawodowych i organizacji pracodawców. Członek władz „S” Henryk Nakonieczny zaznaczył jednak, że dotychczasowa formuła dialogu w komisji trójstronnej nie dawała szansy stronie społecznej na udział w rozwiązywaniu problemów. „S” chce, by się to zmieniło.

Jak dodał Nakonieczny powstał już zespół ekspertów, który przygotowuje projekty ustaw wprowadzających nową formułę dialogu. „Będą gotowe do końca roku. Jest szansa, że wówczas dialog ograniczający się obecnie do informowania i konsultacji ze stroną społeczną przerodzi się w debatę opartą na partycypacji” – powiedział.

Analiza rynku pracy, która została zaprezentowana we wtorek w Bielsku-Białej, jest jedną z trzech przygotowywanych przez ekspertów NSZZ Solidarność. Pozostałe dotyczą polityki rodzinnej oraz oświaty. (PAP)