W czwartek Sejm rozpatrzył sprawozdanie komisji, która w środę omówiła rządowy projekt ustawy o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla, przewidujący wypłatę jeszcze w tym roku 10-tysięcznych jednorazowych rekompensat dla ponad 235 tys. emerytów i rencistów górniczych (także osób pobierających renty rodzinne po górnikach), które utraciły należne im deputaty węglowe. Będzie to kosztować budżet ponad 2,3 mld zł.

 

Pierwsze czytanie projektu odbyło się w Sejmie we wtorek; w środę trafił on do komisji, która zarekomendowała cztery poprawki. Jedna z nich przewiduje wydłużenie z 10 do 21 dni czasu na składanie wniosków o rekompensatę. Inna poprawka doprecyzowuje grono osób uprawnionych do rekompensat. Ponieważ podczas czwartkowej debaty Platforma Obywatelska zapowiedziała swoje poprawki do projektu (odrzucone wcześniej w komisji), Sejm ponownie skierował projekt do Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa.

 

Projekt ustawy w pełni popiera klub Prawa i Sprawiedliwości. Występująca w jego imieniu posłanka Ewa Malik oceniła, że wypłata jednorazowych rekompensat za utracony deputat "wychodzi naprzeciw umotywowanej społecznie potrzebie zadośćuczynienia emerytom i rencistom górniczym", którym spółki węglowe przed kilkoma laty wypowiedziały prawo do deputatów, aby obniżyć koszty działalności. Ustawa o rekompensacie - jak mówiła posłanka - ma naprawić niesprawiedliwość i zadośćuczynić osobom dotkniętym nierównym traktowaniem.

 

Platforma Obywatelska chce, aby jej wnioski, odrzucone we wtorek przez Komisję ds. Energii i Skarbu Państwa, były przedmiotem decyzji Sejmu. Chodzi przede wszystkim o rozszerzenie grupy osób uprawnionych do rekompensat o ok. 10 tys. byłych pracowników przedsiębiorstw robót górniczych, wydłużenie terminu składania wniosków o rekompensaty do 20 grudnia br., a także danie osobom uprawnionym możliwości wyboru, czy chcą otrzymać jednorazową rekompensatę, czy też wolą nadal co roku otrzymywać z ZUS ekwiwalent pieniężny za deputat.

 

Poseł PO Krzysztof Gadowski zarzucił autorom rządowego projektu, że proponując jednorazową rekompensatę dla 235 tys. osób rząd dzieli emerytów górniczych na tych, którzy w zamian za - jak mówił poseł - "10 tys. srebrników" - utracą prawo do ekwiwalentu za deputat, oraz na tych, z kopalń zlikwidowanych już wcześniej, którym nadal ekwiwalent będzie wypłacał ZUS.

 

Zastrzeżeń do projektu, uzupełnionego o poprawki przyjęte przez komisję sejmową, nie ma Kukiz'15. Poseł tej partii Krzysztof Sitarski ocenił, że 10-tysięczna rekompensata to nie - jak mówił wcześniej poseł PO - "srebrniki", a słuszne odszkodowanie dla osób pozbawionych deputatu. Według Sitarskiego wydłużenie terminu składania wniosków do trzech tygodni oraz ich weryfikacji do siedmiu dni powinno sprawić, że przedsiębiorstwa górnicze poradzą sobie z obsługą całej operacji. Najwięcej, ok. 190 tys. wniosków - jak mówił poseł - przyjmie Spółka Restrukturyzacji Kopalń.

 

Dla Nowoczesnej, która również popiera rządowy projekt, kluczowe jest - jak mówił poseł tej partii Marek Sowa - honorowanie praw nabytych emerytów i rencistów, a także ich równe traktowanie, stąd poparcie rekompensat dla tej grupy uprawnionych, którym ZUS nie wypłaca ekwiwalentu za deputat. Sowa ocenił, że jednorazowa rekompensata przynajmniej w części zrekompensuje emerytom i rencistom utratę świadczeń z tytułu deputatów. "Wiem, że rodziny górnicze są tym zainteresowane" - powiedział poseł Nowoczesnej. Dopytywał, czy w praktyce grono uprawnionych nie okaże się większe niż szacuje rząd, i czy starczy środków na ich zaspokojenie. Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski zapewnił, że grupa ponad 235 tys. osób jest dobrze oszacowana; co najwyżej może być ostatecznie mniejsza.

 

Ustawę poprze także Polskie Stronnictwo Ludowe. Poseł tej partii Mieczysław Kasprzak podkreślił, że należy szanować prawa nabyte emerytów i rencistów. Jednocześnie wyraził wątpliwości co do "nagłego" i szybkiego procedowania projektu ustawy; wiceminister energii tłumaczył, że jest to podyktowane koniecznością wypłaty rekompensat do końca tego roku, ponieważ będą one sfinansowane z tegorocznego budżetu państwa.

 

W debacie posłowie pytali o potencjalne objęcie ustawą emerytów ze spółek Tauron Wydobycie i Lubelski Węgiel Bogdanka, gdzie deputaty nie zostały dotąd wypowiedziane. Wiceminister Tobiszowski powtórzył, że ok. 6,5 tys. osób z tych spółek jest ujęte w projekcie ustawy - będą mogli oni skorzystać z jednorazowych rekompensat, jeżeli do dnia wejścia w życie ustawy zarządy obu spółek porozumieją się ze stroną społeczną w sprawie wypowiedzenia deputatu - otworzyłoby to drogę do wypłaty jednorazowego świadczenia także dla emerytów z tych firm.

 

W projekcie nie uwzględniono natomiast ok. 12 tys. osób (6 tys. w Polskiej Grupie Górniczej, 4 tys. w Jastrzębskiej Spółce Węglowej i 2 tys. w Spółce Restrukturyzacji Kopalń), którzy przeszli na emeryturę krótko po tym, gdy prawo do deputatu zostało wypowiedziane; faktycznie nie otrzymywali oni już tego świadczenia. Wiceminister tłumaczył, że wypłata rekompensat także dla tej grupy mogłaby zostać uznana za niedozwoloną pomoc publiczną; rekompensata dla pozostałych - zdaniem ministerstwa - taką pomocą nie jest. Resort energii rozważy, czy świadczenia dla tych osób będą mogły wypłacić w przyszłości spółki węglowe, jeżeli poprawi się ich sytuacja finansowa.

 

Posłowie pytali też o możliwość rozpatrzenia w przyszłości obywatelskiego projektu ustawy w sprawie deputatów węglowych dla emerytów i rencistów górniczych, pod którym ponad półtora roku temu związkowcy zebrali ponad 126 tys. podpisów. Pierwsze czytanie projektu w Sejmie odbyło się w czerwcu zeszłego roku. Według wiceministra Tobiszowskiego, jeżeli większość z 235 tys. uprawnionych skorzysta z rekompensaty przewidzianej w obecnym rządowym projekcie, rozwiązania zawarte z projekcie obywatelskim (coroczna wypłata ekwiwalentu przez ZUS) dotyczyłyby już tylko niewielkiej grupy osób. "Jeśli przeprowadzimy obecną ustawę w dużej części skonsumuje ona to, co wprowadza projekt obywatelski" - ocenił. Nie wykluczył, że w przyszłym roku sejmowa Komisja ds. Energii i Skarbu Państwa mogłaby zająć się obywatelskim projektem i ocenić jego zasadność.

 

Tobiszowski poinformował, że planowana jest szeroka kampania informacyjna, głównie w woj. śląskim, aby dotrzeć z informacją o rekompensatach do wszystkich zainteresowanych. Formularze wniosków i oświadczeń mają być dostępne w internecie, w prasie, a także np. w punktach pocztowych i biurach poselskich. Pomoc w upowszechnianiu informacji deklarują też - jak mówił wiceminister - księża z gmin górniczych. Nie będzie możliwości składania wniosków przez internet. W przyszłym roku będą jeszcze rozpatrywane odwołania osób, które nie otrzymają rekompensat do końca roku 2017.(PAP)

 

autor: Marek Błoński