7 listopada 2022 r. minęły trzy lata od wejścia w życie przepisu umożliwiającego sądom powszechnym przesłuchiwanie świadków na piśmie w postępowaniach cywilnych, m.in. w toczących się przed sądami pracy sprawach pracowniczych. Przepis ten od samego początku budził wiele wątpliwości - nawet co do zgodności z art. 45 Konstytucji RP, tj. prawa do sądu - i mimo upływu czasu nic się w tym względzie nie zmieniło. Z sygnałów, jakie docierają do redakcji Prawo.pl wynika, że wielu sędziów upatruje w nim sposób na przyśpieszenie postępowań, przez co bardzo chętnie i często go stosują.

Sprawdź też: PROCEDURA Złożenia przez świadka zeznań na piśmie - krok po kroku >>>

- Zeznania pisemne powinny mieć charakter wyjątkowy. Nie można stawiać na równi formy pisemnej i ustnej zeznań świadka. Pierwszeństwo powinna mieć forma zeznań ustnych realizująca zasady bezpośredniości, kontradyktoryjności i jawności postępowania sądowego – mówi nam dr hab. Monika Gładoch, prof. UKSW, kierownik Katedry Prawa Pracy, radca prawny. I dodaje: - Należy także pamiętać o specyfice postępowania przed sądem pracy i znaczeniu poszukiwania prawdy materialnej. 

Czytaj również: 
Emeryci walczą o dostęp do uzasadnień wyroków w sprawach ubezpieczeniowych>>
SN odpowie, czy jeden sędzia to sąd pracy zgodny z ustawą>>

Zeznania na piśmie… dobre na czas covidu

Chodzi o art. 271(1) ustawy - Kodeks postępowania cywilnego (dalej: K.p.c.), który został wprowadzony jednorazowym aktem - nowelizacją ustawy z 6 sierpnia 2019 r., która zmieniła K.p.c. oraz niektóre inne ustawy (Dz.U. z 2019 r., poz. 1469). To w jej art. 1 pkt 92 dodano do kodeksu art. 271(1), który mówi, że świadek składa zeznanie na piśmie, jeżeli sąd tak postanowi. W takim przypadku świadek składa przyrzeczenie przez podpisanie tekstu przyrzeczenia. Świadek jest obowiązany złożyć tekst zeznania w sądzie w terminie wyznaczonym przez sąd. Przepisy art. 165 par. 2 (dotyczącego oddania pisma procesowego do sądu w formie listu poleconego), art. 274 par. 1 (dotyczącego kary grzywny dla świadka za nieusprawiedliwione niestawiennictwo) i art. 276 (dotyczącego nieuzasadnionej odmowy zeznań lub przyrzeczenia) stosuje się odpowiednio.

Przepis zaczął obowiązywać 7 listopada 2019 r. i w pandemii COVID-19 okazał się być szansą na prowadzenie spraw sądowych, bez narażania się sędziów i pracowników sądów, a także uczestników postępowania (stron) i ich pełnomocników na zarażenie się koronawirusem. Teraz, gdy zagrożenia nie ma albo jest minimalne, powróciła kwestia zasadności dalszego przesłuchiwania świadków na piśmie zamiast na rozprawie.

- Zeznania świadków na piśmie stały się popularne w czasie pandemii COVID-19 i były remedium na sytuację. Moje doświadczenia są złe - mówi Marcin Frąckowiak, radca prawny z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy, ekspert BCC ds. zbiorowego oraz indywidualnego prawa pracy. I dodaje: - To jest przyśpieszanie procesu za wszelką cenę, czyli za cenę jakości tego postępowania.

WZORY DOKUMENTÓW:

 

Nowość
Nowość

Aleksandra Orzeł-Jakubowska, Tadeusz Zembrzuski

Sprawdź  

Trudne dojście do prawdy obiektywnej

Prof. Monika Gładoch uważa, że największym zagrożeniem dla stron procesu jest ograniczenie zasady prawdziwości i niezależności zeznań. Powołując się na piśmiennictwo i judykaturę, podkreśla, że zgadza się z wyrażoną w tych opiniach sugestią, iż treść zeznań na piśmie może być przygotowana przez jedną ze stron lub jej pełnomocnika. - Zeznania świadka stanowią osobowy środek dowodowy i jego wiarygodność jest oceniana także przez bezpośredni kontakt sądu z osobą składającą zeznania. Słuszne są zatem obawy, że zeznania na piśmie mogą sprzyjać manipulacjom tym środkiem dowodowym – mówi prof. Monika Gładoch. Zresztą, jak twierdzi, nie ma tu na myśli wyłącznie pełnomocnika pracodawcy. Świadkowie zawnioskowani przez pracownika także mogą ustalać treść swoich zeznań.

Czytaj więcej w LEX: Dowód z zeznań świadka w postępowaniu sądowym w praktyce >>>

Obaw tych nie podziela Łukasz Kuczkowski, radca prawny i partner w kancelarii Raczkowski. - Taki zarzut uzgadniania zeznań można postawić obu stronom - mówi. Zaraz jednak wyjaśnia: - Zdarza się, że świadkowie wskazani przez pracownika zeznają jak jeden mąż i to na korzyść pracownika, wszędzie tam, gdzie to tylko korzystne, zasłaniając się niepamięcią. Istotna jest rola profesjonalnego pełnomocnika. Obserwuję, że jeżeli pracownik nie jest reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika, to istnieje dość duża swoboda w podejściu do prawdy materialnej. Natomiast jeżeli występuje profesjonalny pełnomocnik, to wiadomo, co wolno, a czego nie wolno robić. Dotyczy to obu stron sporu - zarówno pracodawcy, jak i pracownika. Przede wszystkim profesjonalny pełnomocnik nie pozwoli sobie na układanie zeznań, bo za coś takiego – jeśli to wyjdzie na jaw - radcy prawnemu czy adwokatowi grozi postępowanie dyscyplinarne.

Czytaj w LEX: Pisemna forma dowodu z zeznań świadka w świetle wykładni art. 271(1) k.p.c. i jej zastosowanie >>>

- Problem manipulowania świadkami i ich wiarygodność to jest problem odwieczny i nie występuje tylko w Polsce, ani nie pojawił się u nas razem z zeznaniami na piśmie. Np. sądownictwo arbitrażowe, polubowne, od lat opiera się na zeznaniach pisemnych. Dotyka to zresztą szerszego problemu kontaktu stron czy pełnomocników ze świadkami. Natomiast ograniczając się do kwestii pisemnych zeznań to mogę powiedzieć tak: jak wszystkiego, trzeba ich mądrze używać. Jeżeli sędzia potrafi dobrze wyłapać sporne kwestie i ograniczyć się do istotnych faktów, a pytania są proste, np.: czy ktoś był na spotkaniu, czy nie był, czy wykonywał określoną pracę, czy nie, czy płakał, czy nie płakał, to uważam, że korzystanie z pisemnych zeznań potrafi niezwykle przyśpieszać postępowanie. Jeżeli mamy słuchać wszystkich świadków na rozprawie, to w sądach w dużych metropoliach to jest dwa lata i więcej. Jeśli natomiast sąd wyśle pytania do świadków, to po kilku tygodniach wracają odpowiedzi od wszystkich na raz – mówi Dawid Jakub Zdebiak, radca prawny, partner w kancelarii DT Gujski Zdebiak.

 

Mec. Zdebiak przyznaje jednak, że w sprawach, w których są niuanse i nie da się zadać jednego pytania, bo dopiero z odpowiedzi na to pytanie będzie wynikało następne pytanie, nie należy przesłuchiwać świadków na piśmie. Bo w takiej sytuacji świadek, który dostaje od razu wszystkie pytania na piśmie, już wie, w jaką stronę zmierza sprawa. Wystarczy, że przeczyta je od końca, by wiedzieć, jak na nie odpowiadać. – Ja osobiście uważam, że w dużej liczbie spraw warto jest odebrać pisemne zeznania od świadków, a następnie - w razie dodatkowych pytań stron – jedynie dosłuchiwać ich lub tylko niektórych na rozprawie, jeżeli będą takie wnioski. Potrzeba mądrych decyzji sądu. Jeżeli pełnomocnik jest w stanie przekonać, że np. dany świadek jest nadal pracownikiem danej firmy i ta firma może mieć na niego silny wpływ, to pewnie lepiej jest słuchać takiego świadka na rozprawie. Jeżeli natomiast sąd korzystałby z posiedzenia przygotowawczego, określał plan rozpraw, ustalał, co jest naprawdę sporne – a większość sądów z tego nie korzysta, to jeżeli sąd przygotuje się do sprawy i będzie wiedział, że ma ustalić np. pięć kwestii i że odpowiedź na nie może być w zasadzie tak lub nie, to myślę, że warto wysyłać pytania do świadków na piśmie – podkreśla mec. Zdebiak. Jak zaznacza, sztuką jest sformułowanie tych pytań do świadków, ale wbrew pozorom jest to podobna sztuka jak zadawanie pytań na sali.

Zeznania lakoniczne i niepełne, a „dosłuchiwanie” na rozprawie to rzadkość

Oddzielną kwestią jest jakość pisemnych zeznań. Tu prawnicy jednoznacznie wskazują na niską ich wartość dowodową.

Jak podkreśla mec. Frąckowiak, ocena zeznań świadka i jego wiarygodności sprowadza się do całokształtu postawy świadka: oceny emocji, które tym zeznaniom towarzyszyły, zachowania świadka, a nawet tempa, w jakim odpowiadał na pytania pełnomocników i sądu. – Są powody by sądzić, że jeśli ktoś mówi tak szybko, jakby strzelał z karabinu, odpowiada na pytania bez zastanowienia i chwili nawet refleksji, to prawdopodobnie jego zeznania zostały wcześniej ustalone, a sam świadek wiedział, jakie pytania padną i mógł się do nich przygotować. Zeznania na piśmie są pozbawione tej możliwości obserwacji świadka. To spłyca ten proces niesłychanie. To jest wybieg dla leniwego sędziego i pełnomocnika. Obecnie nie ma logicznych przesłanek, by nie można było  przesłuchiwać świadków na rozprawie – zaznacza mec. Marcin Frąckowiak. I dodaje: - Nie przypominam sobie sytuacji ustnego dopytania świadka na rozprawie.

Także mec. Kuczkowski jest zdania, że przyjmowanie przez sąd zeznań od świadków na piśmie nie jest dobrym rozwiązaniem.Bo bardzo często odpowiedzi na pytania pełnomocników drugiej strony są bardzo lakoniczne i nie mają znaczącej wartości dowodowej, i urywają się w miejscu, gdzie sąd powinien zadać dodatkowe pytanie – podkreśla. I wskazuje też na brak możliwości oceny zachowania świadka – jego zdenerwowania czy plątania się w zeznaniach i zmiany wersji, co z kolei wpływa na ocenę jego wiarygodności. – Takie przesłuchanie świadków na piśmie powinno być stosowanie naprawdę w wyjątkowych sytuacjach – podkreśla mec. Kuczkowski. Według niego, wybór tej formy przesłuchania świadków nie ma nic wspólnego z ekonomiką postępowania. Bo nagle się okazuje, że cały ten proces obejmujący wymianę korespondencji trwa w najlepszym przypadku co najmniej dwa miesiące.

Prof. Monika Gładoch z kolei zauważa, że wprawdzie dowód złożony przez świadka na piśmie nie wyklucza jego następczego bezpośredniego przesłuchania czy raczej „dosłuchania”, jednak świadek może być już przygotowany do zeznawania w określony sposób, co podważa wiarygodność jego zeznań. Jej zdaniem, takie dodatkowe przesłuchanie świadków nie sprzyja ekonomice procesowej, a wręcz przeciwnie – może doprowadzić do przedłużenia procesu sądowego. 
- Pojawia się tu zresztą największy problem pełnomocników - nie jesteśmy w stanie wykorzystać swoich umiejętności w procesie, które zdobywamy przez lata. Przesłuchiwanie świadków to przecież duża sztuka. Na ten temat napisano nawet rozprawy naukowe - dodaje. 

 

Sprawdź również książkę: Konstytucyjne aspekty procesu cywilnego >>


Czytaj w LEX: Udział prokuratora w rozprawie i posiedzeniu zdalnym >>>

Przesłuchanie zdalne lepsze niż na piśmie

- Przepis, pomimo że wprowadzony wcześniej, był tak naprawdę jakimś rozwiązaniem na czas covidu. Z mojej praktyki widzę, że zeznania świadków na piśmie są niepełne i wymagają uzupełnienia, dosłuchania świadka, najczęściej niestety również na piśmie. Jednak w wartkim procesie, na rozprawie można było wiele rzeczy wyjaśnić i przesłuchać świadka w sposób pełny, najczęściej nie wymagający uzupełnienia jego zeznań. Natomiast przesłuchiwanie świadków na piśmie, jeżeli do tego dodamy czas awizowania poleconego pisma z sądu, wydłuża postępowanie – mówi Prawo.pl adwokat Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Jak twierdzi, przepis istotnie nie przyśpiesza postępowań, a wręcz wpływa na obniżenie sprawności postępowania dowodowego. Zwłaszcza teraz, gdy można przesłuchać świadka zdalnie, co jest lepszym rozwiązaniem niż odbieranie zeznań w formie pisemnej – dodaje mec. Rosati.

 

 

Podobnego zdania jest mec. Łukasz Kuczkowski. – W obecnych czasach nawet urlop przestaje być powodem, by przesunąć termin rozprawy, bo świadka można przesłuchać na rozprawie odbywającej się zdalnie. No chyba, że świadek jest osobą starszą i nie ma komputera. Sąd ma jednak możliwość skorzystania z pomocy prawnej innych sądów, więc nawet i w takiej sytuacji można przesłuchać świadka – zauważa.

Nie podważałbym sensowności zeznań na piśmie, ale jeżeli sąd robi to we wszystkich sprawach, bez namysłu, w każdym wypadku, to to chyba nie jest dobre rozwiązanie. W przypadku, kiedy rzeczywiście warto świadka przesłuchać, to jest również w interesie sądu, żeby sąd miał poczucie, że orzekł sprawiedliwie lub chociaż do tej sprawiedliwości swym wyrokiem się zbliżył, a nie że dał się przysłowiowo wpuścić w maliny, bo ktoś mu coś napisał. Chodzi przecież o to, żeby dostrzegać wątpliwości i starać się je rozwiązywać, a nie lekceważyć je i unikać ich wyjaśnienia. Takie są moje refleksje na temat zeznań na piśmie. One w wielu przypadkach moje sprawy przyśpieszyły – mówi z kolei mec. Dawid Jakub Zdebiak.

Skarg nie było – przepis zostaje

Zapytaliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości, czy monitoruje funkcjonowanie przepisu i czy rozważa jego likwidację lub zmianę. W odpowiedzi resort przekazał, że w ramach bieżącego monitorowania funkcjonowania nowej regulacji nie wpływały do MS informacje, które wskazywałyby na potrzebę rezygnacji z tego rozwiązania. - Zmiany we wskazanym obszarze nie są planowane. Regulacja ma charakter fakultatywny i to sąd, stosownie do okoliczności sprawy, decyduje czy wysłuchać świadka na piśmie – wskazało ministerstwo.