Danuta. K. najpierw przed organami administracyjnymi, a potem przed sądami administracyjnymi domagała się przywrócenia terminu do wniesienia odwołania od decyzji Dyrektora Ośrodka Pomocy Społecznej odmawiającej jej dodatku mieszkaniowego. Wyjaśniała, że decyzji nie odebrała, bo przebywała kilka tygodni na urlopie.

 


Należało przygotować się do odbioru korespondencji

Samorządowe Kolegium Odwoławcze wyjaśniło, że przesyłka zawierająca przedmiotową decyzję była dwukrotnie awizowana w maju i w czerwcu. Strona dopiero w sierpniu złożyła odwołanie od tej decyzji wraz z wnioskiem o przywrócenie terminu do dokonania czynności. Zdaniem organu, nie udało się jej jednak uprawdopodobnić, iż nie ponosi winy w niedochowaniu terminu. W skardze do sądu Danuta K. wyjaśniła, że przebywała w tym czasie na urlopie. Sąd Wojewódzki w Gliwicach wyjaśnił, że przebywanie na urlopie poza miejscem zamieszkania może stanowić okoliczność uzasadniającą przywrócenie terminu. Jednak zależy to od szczegółowych okoliczności konkretnego przypadku, skoro decydujące dla przywrócenia terminu jest uprawdopodobnienie braku winy w uchybieniu terminu. Znaczące w sprawie było to, że dopiero w skardze do sądu Danuta K. wskazała przyczynę niepodjęcia przesyłki w terminie. W dacie orzekania organ nie dysponował zatem tą informacją. Tym samym w toku postępowania skarżąca nie uprawdopodobniła braku winy po swojej stronie. Niezależnie od tego, sąd w zachowaniu skarżącej dopatrzył się niedbalstwa - Danuta K. wiedziała bowiem, że toczy się postępowanie w sprawie i spodziewała się otrzymania decyzji. W konsekwencji, planując dłuższy wyjazd, powinna była - dla ochrony swoich interesów ustanowić pełnomocnika, względnie pełnomocnika do doręczeń.

 


NSA podtrzymał to rozstrzygnięcie

Naczelny Sąd Administracyjny przypomniał, że do przywrócenia terminu niezbędne jest spełnienie łącznie dwóch przesłanek: wniesienia - w terminie siedmiu dni od ustania przyczyny uchybienia terminu - podania o przywrócenie terminu oraz uprawdopodobnienie braku winy w jego uchybieniu przy jednoczesnym dopełnieniu czynności, której termin dotyczył. Skarżąca spełniła pierwszy warunek, ale drugiego już nie. O braku winy w takiej sytuacji można by mówić bowiem, gdy zainteresowany działał z najwyższą starannością, a mimo to termin mu upłynął. Chodzić może zatem o sytuacje wyjątkowe i stany nadzwyczajne tj. przerwę w komunikacji, powódź, pożar, nagłą chorobę, która nie pozwoliła na wyręczenie się inną osobą. Dłuższe przebywanie poza miejscem zamieszkania, np. w związku z urlopem, samo w sobie nie uzasadnia przywrócenia uchybionego terminu. Planując bowiem dłuższy pobyt poza miejscem swojego zamieszkania, strona powinna wskazać organowi inny adres do korespondencji bądź ustanowić pełnomocnika (procesowego lub do doręczeń).

  


Tymczasem skarżąca nie wykazała, że podjęła działania nakierowane na zabezpieczenie swoich interesów na czas wyjazdu na urlop. Tym bardziej tego, że wystąpiły jakieś zagrożenia, które uniemożliwiły jej odbiór korespondencji w miejscu pobytu urlopowego lub przez jej pełnomocnika. Sąd zwrócił też uwagę, że choć postępowanie w jej sprawie toczyło się z urzędu, to skarżąca wiedziała o tym, a nawet osobiście stawiała się w urzędzie. Wydanie decyzji nie było więc dla niej zatem zaskoczeniem i powinna była jej oczekiwać.

Wyrok NSA z 30 kwietnia 2020 r., sygn. akt I OSK 11/19.