Pracownicy wynajętej przez kopalnię firmy Prinż Cieszyn budowali rusztowanie w zakładzie przeróbczym mysłowickiej kopalni, w bezpośrednim sąsiedztwie torów kolejowych.
"Do wypadku doszło, gdy pracownicy dotknęli metalowymi elementami konstrukcji przewodu trakcyjnego" - relacjonował rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, do której należy kopalnia, Wojciech Jaros.
Jeden z porażonych prądem pracowników zmarł; trwająca około godzinę reanimacja nie przyniosła rezultatu. Pozostali poszkodowani trafili na obserwację do szpitala nr 2 w Mysłowicach.
Okoliczności wypadku zbadają m.in. organa nadzoru górniczego i inspekcja pracy, a także prokuratura.
Był to jedenasty w tym roku śmiertelny wypadek w polskim górnictwie.
Od początku tego roku do piątku w kopalniach zginęło 10 pracowników, z czego 8 w górnictwie węgla kamiennego. Nie wszyscy zmarli byli górnikami; np. w marcu w Jastrzębiu Zdroju zginął pracownik firmy transportowej, który uległ wypadkowi podczas załadunku węgla. Miesiąc wcześniej w kopalni Bobrek-Centrum na powierzchni zginął pracownik oddziału przeróbczego.