Główny Inspektor Pracy Roman Giedrojć przedstawił w czwartek wyniki kontroli PiP, którą przeprowadzono w czterech szpitalach, należących do spółki "Centrum Dializa". Chodzi o placówki w Białogardzie, Pszczynie, Opatowie oraz Łasku. W szpitalu powiatowym w Białogardzie 8 sierpnia zmarła 44-letnia anestezjolog podczas czwartej doby swego dyżuru. Nie była ona etatowym pracownikiem, prowadziła jednoosobową działalność gospodarczą.
Giedrojć poinformował, że inspektorat po kontroli skierował do prokuratury trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Dotyczą one m.in. kwestii uporczywego naruszania praw pracownika oraz niezapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa i higieny pracy.
Główny Inspektor Pracy powiedział, że w każdym z kontrolowanych szpitali stwierdzono nieprawidłowości polegające na zawieraniu umów cywilnoprawnych zamiast umów o pracę. "W 42 przypadkach dotyczą one m.in. świadczeń pielęgniarskich, pracy salowej oraz usług ratowniczo-medycznych" - podkreślił.
Kontrola PiP wykazała - mówił Giedrojć - że w niektórych szpitalach nie zapewniono lekarzom wymaganego odpoczynku. "Lekarze świadczyli pracę i pełnili dyżury medyczne nieprzerwanie nawet przez 31 godzin 35 minut" - powiedział.
Zwrócił uwagę, że praca bez wymaganego odpoczynku dotyczyła również lekarzy zatrudnionych na kontraktach. "Na podstawie harmonogramów pracy lekarzy kontraktowych za kwiecień, maj i czerwiec 2016 roku stwierdzono, że pracowali oni nieprzerwanie po 24 godziny, 48 godzin, 72 godzinnym a nawet 96 godzin" - podkreślił Giedrojć.
Jak mówił, uchybienia w placówkach dotyczyły również nieterminowego wypłacania wynagrodzenia. "Nie wypłacono 24 pracownikom, zatrudnionym w systemie pracy zmianowej, dodatku w różnych wysokościach" - stwierdził.
Powiedział, że problem kontrolowanych szpitali zaczął się w momencie, kiedy przekształcono je w placówki prawa handlowego. "Samorządy problem zadłużenia szpitali zrzuciły na spółki prawa handlowego. W spółkach prawa handlowego za szpitale odpowiada zarząd swoim majątkiem. Prowadzane są na niezrozumiałą skalę oszczędności na wszystkim, co jest możliwe. W zakresie zatrudnienia pracowników, przerzucania z umów o pracę na umowy cywilnoprawne. Albo szukanie oszczędności na kwestiach związanych z bezpieczeństwem pracy" - wyliczał.
Zapowiedział, że zwróci się do ministra zdrowia o przeprowadzenie kontroli w szpitalach, które są spółkami. "Ilość godzin pracy zagraża bezpieczeństwu lekarzy. Może to powodować zagrożenie, które przełożą się na pacjentów. To już nie jest jurysdykcja Państwowej Inspekcji Pracy" - zaznaczył Giedrojć.
Poinformował, że PiP złoży również informację ws. przeprowadzonej kontroli do NIK. "Chodzi o to, żeby NIK przejrzała cały proces zmian, przy reformowaniu tych szpitali, z powiatowych - na szpitale w oparciu o spółki prawa handlowego" - mówił.
PiP wydała cztery polecenia spółce "Centrum Dializa" wypłacenia pracownikom zaległych należności na ponad 19 tys. złotych. Inspektorzy nałożyli też na jedną osobę, na kierowniczym stanowisku, grzywnę w wysokości 5 tys. zł. (PAP)