"Pracodawcy, zamiast zajmować się tworzeniem nowych miejsc pracy, niszczą rynek pracy i chcą obniżać standardy zatrudnienia" - oświadczyło biuro prasowe OPZZ w przesłanym PAP stanowisku.

Pracodawcy zaproponowali m.in., aby maksymalny czas trwania umów terminowych nie przekraczał czterech lat, a czas umowy na okres próbny został wydłużony z 3 do 6 miesięcy. Pracodawcy chcą też, aby pracownik zatrudniony krócej niż rok miał prawo do 2-tygodniowego wypowiedzenia, miesięcznego - przy pracy powyżej roku i dwumiesięcznego - gdy pracował powyżej trzech lat. Chcą też skrócenia albo zniesienia obecnego czteroletniego okresu ochrony przedemerytalnej pracowników.

OPZZ przypomina, że w ostatnich kilku miesiącach związki zawodowe i pracodawcy byli blisko kompromisowego rozwiązania w sprawie maksymalnego czasu umów na czas określony, ale nigdy nie było mowy o czteroletnim okresie.

"Spór dotyczył tego, czy umowa na czas określony z jedną firmą mogłaby być podpisywana na 18, 24 czy 30 miesięcy. Nie było mowy o 48 miesiącach" - zaznacza centrala związkowa. "W tej sytuacji obecne deklaracje pracodawców traktujemy jako kpinę z idei dialogu społecznego i otwarty wyraz wrogości wobec organizacji związkowych" - ocenili związkowcy z OPZZ.

W Polsce jest najwięcej w Unii Europejskiej umów na czas określony - przypominają. "Zamiast walczyć z tą patologią, pracodawcy chcą upodabniać umowy na czas nieokreślony do umów okresowych. OPZZ negatywnie ocenia równanie w dół standardów pracy" - zaznaczyła centrala.

OPZZ "radykalnie sprzeciwia się" propozycjom pracodawców i oczekuje od rządu pilnego przyjęcia regulacji ograniczających umowy na czas określony oraz zwiększające stabilność zatrudnienia.

W piątek Forum Związków Zawodowych poinformowało, że jest przeciwne propozycjom pracodawców. W ocenie Forum okres trwania umów terminowych powinien wynosić maksymalnie 18 miesięcy.

W sobotę minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że propozycja pracodawców to podanie ręki związkom zawodowym do powrotu do Komisji Trójstronnej. Zdaniem Kosiniaka-Kamysza, propozycja ta wychodzi naprzeciw deklaracjom rządu, że "umowa na czas określony nie może być umową wieczną". "Czy 48 miesięcy to jest ten okres? Ja bym widział ten okres troszkę krótszy, ale to dobra możliwość do dyskusji między rządem, pracodawcami i związkowcami. Związkowcy mówią pewnie o ok. dwóch latach, pracodawcy o 48 miesiącach, może gdzieś pośrodku jest jakieś dobre wyjście. Warto o tym dyskutować" - zaznaczył minister.

Pod koniec sierpnia 2013 r. związki zawodowe (FZZ, OPZZ i NSZZ Solidarność) zaproponowały własną propozycję zmian, a w marcu 2014 r. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że dwutygodniowy okres wypowiedzenia dla umów terminowych bez względu na długość zatrudnienia jest dyskryminujący.

Dialog w Komisji Trójstronnej został zerwany w czerwcu ub.r., kiedy to związki zawodowe opuściły jej obrady w proteście przeciwko uchwaleniu przez Sejm tzw. elastycznego czasu pracy, czyli wydłużeniu okresów rozliczeniowych czasu pracy z czterech do 12 miesięcy. "Solidarność", OPZZ i FZZ uznały wówczas, że dialog społeczny między rządem, pracodawcami a związkami jest pozorowany, bo postulaty związkowe nie są brane pod uwagę. We wrześniu związki zorganizowały ponad stutysięczną manifestację w Warszawie. Związki zapowiedziały, że do dialogu w KT nie wrócą i zaproponowały ustanowienie nowego, niezależnego organu - Rady Dialogu Społecznego.