"Spodziewamy się, że ok. 20 proc. ubezpieczonych zdecyduje się pozostać w OFE. Nie należy jednak wyciągać wniosków na podstawie danych za pierwsze 2 tygodnie, bo one nie będą reprezentatywne dla całego okienka, tzn. czterech miesięcy" - powiedziała PAP Leszczyna.

Decyzję o pozostaniu w OFE można podjąć wyłącznie w okresie tzw. "okienek transferowych". Pierwsze z nich rozpoczęło się 1 kwietnia i będzie trwało do 31 lipca 2014 roku. Decyzję będzie można zmienić w okresie od kwietnia do lipca w 2016 roku, kolejne "okienka" będą co cztery lata. W ustawie o OFE rząd założył, że połowa ubezpieczonych zdecyduje się pozostać w funduszach emerytalnych.

Jeśli ubezpieczony nie złoży deklaracji o pozostaniu w OFE, jego składka będzie automatycznie, począwszy od składki za lipiec, ewidencjonowana na subkoncie w ZUS.

W ocenie wiceminister większa liczby deklaracji odnośnie pozostania w funduszach emerytalnych będzie składana w lipcu. "Moim zdaniem Polacy - tradycyjnie - będą odkładali składanie deklaracji o pozostaniu w OFE na ostatnią chwilę; więcej osób zdecyduje o tym, gdy będzie bliżej daty granicznej dla złożenia wniosku, czyli 31 lipca" - uważa Leszczyna.

"Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej będzie jeszcze publikowało ogłoszenia w prasie przypominające, że do końca lipca jest czas na decyzję o przekazywaniu części przyszłej składki do OFE lub ZUS" - dodała.

Według stanu na 16 kwietnia 25 tys. 300 osób zadeklarowało, że chce, by część ich składek emerytalnych nadal trafiała do OFE. Z danych KNF wynika, że liczba członków OFE na koniec marca wynosiła 16 mln 703,761 tys. osób.

Leszczyna poinformowała również, że zapis, iż połowa osób zostanie w OFE, a połowa trafi do ZUS, jest jedynie założeniem przyjętym na potrzeby ustawy. "Na potrzeby ustawy budżetowej musieliśmy przyjąć jakąś prognozę; założenie, że 50 proc. ubezpieczonych pozostanie w funduszach, a 50 proc. w ZUS wydawało się najbardziej neutralne. Przyjęliśmy to założenie, aby nie wskazywać żadnego z wyborów. Podział 50 na 50 proc. nie zawiera wartościującego wskazania" - powiedziała.

"Biorąc pod uwagę to, że obrońcy OFE kreowali w mediach atmosferę sprzeciwu społecznego wobec tej zmiany, uznaliśmy, że 50 proc. ubezpieczonych może zostać w OFE. Z drugiej strony wiedząc, jak ten system jest kosztowny dla finansów publicznych, a jednocześnie nie jest bardziej atrakcyjny dla pojedynczego ubezpieczonego niż subkonto w ZUS, szacowaliśmy, że połowa członków OFE uzna, że nie warto podejmować decyzji o pozostaniu w funduszu" - dodała.

Zdaniem Leszczyny nawet w przypadku, gdy niewielka liczba osób zdecyduje się pozostać w OFE, fundusze nie będą zmuszone do silnej wyprzedaży aktywów, aby spełnić wymogi nowej ustawy.

"Aktywa OFE obecnie to ponad 150 mld zł, a w ramach suwaka bezpieczeństwa do ZUS w tym roku zostanie przekazane ok. 4 mld zł. To nie jest sytuacja, w której fundusze będą musiały wyprzedawać znaczącą część swoich aktywów, więc nie powinno to mieć znaczącego wpływu na kursy akcji i indeksy giełdowe" - ocenia wiceminister finansów.

"Pamiętajmy, że OFE nie zawsze będą miały większy napływ środków niż ich odpływ z tytułu wypłat. W końcu wypłaty z OFE będą wyższe niż napływ nowych środków, to wynika wprost z demografii, my tylko za sprawą suwaka ten moment rozkładamy w czasie" - dodaje.

W ustawie zapisano, że środki zgromadzone w OFE będą sukcesywnie przekazywane na subkonta w ZUS w ramach tzw. suwaka bezpieczeństwa, na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

(PAP)