Drugi prokurent spółki „Uhnin" Krzysztof G. oraz kierownik w bioelektrowni Tomasz R. oskarżeni zostali o niedopełnienie obowiązków w zakresie przestrzegania przepisów BHP i narażenie przez to pracowników na niebezpieczeństwo utraty życia.
Akt oskarżenia skierowany został do sądu w Radzyniu Podlaskim – poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.
Do wypadku w bioelektrowni w Uhninie doszło w czerwcu ubiegłego roku. Dwaj mężczyźni w wieku 20 i 21 lat stracili przytomność podczas udrożniania rur służących do odpływu wody w studzience kondensacyjnej. Mimo reanimacji prowadzonej przez pracowników pogotowia ratunkowego nie udało się ich uratować. Sekcja zwłok wykazała, że udusili się z powodu braku tlenu bądź nagromadzenia się w studzience dwutlenku węgla lub siarkowodoru. Biegli wskazali na liczne zaniedbania w zakresie BHP po stronie pracodawcy.
Według ustaleń prokuratury Marek P. nie dopełnił swoich obowiązków jako pracodawca, gdy w maju ubiegłego roku oddelegował dwu pracowników do bioelektrowni bez przeszkolenia ich, sprecyzowania dokładnie jakie czynności mają tam wykonywać i zapewnienia odpowiednich zabezpieczeń. 16 czerwca zlecił im niebezpieczną pracę, jaką było udrożnienie rur w studzience kondensacyjnej. Wtedy doszło do wypadku. Pośrednikiem w przekazaniu tego polecenia była Wioletta D.
Pozostali oskarżeni będą odpowiadali za niedopełnienie obowiązków w zakresie nadzorowania pracy w bioelektrowni.
Marek P. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Wioletta P. wyjaśniła, że działała na telefoniczne polecenie Marka P. i także nie przyznała się do winy. Obojgu grozi kara do 5 lat więzienia.
Krzysztof G. i Tomasz R. również nie przyznali się i odmówili składania wyjaśnień. Im grozi kara do 3 lat więzienia.