Portal PVV Geerta Wildersa ruszył w środę. Jak twierdzą jego twórcy, ma służyć zbadaniu w Holandii negatywnych zjawisk, jakie nasiliły się wraz z imigracją, takich jak przestępczość, alkoholizm, narkomania czy porzucanie śmieci. Przypominają, że odkąd w maju 2007 roku Holandia otworzyła swój rynek pracy dla nowych państw członkowskich UE, w tym Polski, do kraju przybyło ok. 200 000 - 350 000 imigrantów zarobkowych. Na tym portalu można zgłaszać skargi i zażalenia na zachowanie imigrantów zarobkowych z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polaków.

"Obywatele 27 krajów UE powinni czuć się jak w domu bez względu na to, gdzie zdecydują się przenieść; strona PVV prezentuje coś zupełnie odwrotnego, otwarcie nakłania ludzi do braku tolerancji" - czytamy w rozesłanym w piątek wieczorem oświadczeniu komisarz Viviane Reding.

Zaznaczyła, że można rozwiązać problemy, jakie przeżywa obecnie Europa, tylko poprzez wzmocnienie solidarności, a nie "wypraszając współobywateli". "W Europie opowiadamy się za otwartym kontynentem, gdzie obywatele mogą przemieszczać się, pracować i studiować, gdziekolwiek chcą" - podkreśliła.

W reakcji na apel PVV, na portalu związków zawodowych Polaków mieszkających w Holandii (PZZH) (www.zwiazkizawodowe.nl) zamieszczono w trzech językach - po polsku, angielsku i holendersku - "petycję przeciwko dyskryminacji Polaków przez partię PVV" i formularz umożliwiający jej podpisanie.

"Protestuję przeciwko dyskryminacyjnej idei Partij voor de Vrijheid (PVV), odzwierciedlonej na stronie internetowej, poprzez którą użytkownicy są zachęcani do zgłaszania swoich zażaleń oraz skarg na obywateli Europy Środkowej i Wschodniej mieszkających w Holandii - głosi petycja. - Celem tej strony jest tworzenie klimatu nieufności wobec Polaków oraz innych obywateli Europy Środkowej i Wschodniej mieszkających w Holandii".

Holenderski rząd odmówił zamknięcia strony, argumentując, że to wyłączna sprawa partii PVV.

Rzecznik polskiej ambasady w Holandii Janusz Wołosz poinformował PAP, że w poniedziałek 10 ambasadorów ma podpisać list wzywający do odcięcia się od tej inicjatywy.

Jak powiedział Wołosz, w projekcie wyrażono "daleko idące ubolewanie" z powodu uruchomienia portalu. Planowany list ma też wezwać polityków do - jak mówił - "zdystansowania się od tej godnej pożałowania inicjatywy".

Temat portalu został też poruszony podczas piątkowego spotkania premiera Donalda Tuska z szefem MSZ Radosławem Sikorskim. Rzecznik MSZ Marcin Bosacki powiedział PAP, że minister przedstawił szefowi rządu działania polskiej placówki dyplomatycznej w tej sprawie. (PAP)

jzi/ ksaj/