Ofiary to pracownicy firmy BEM, producenta fajerwerków, którego magazyn znajdował się w Coteau-du-Lac, w pobliżu autostrady łączącej Montreal z Toronto. Początkowo informowano jedynie o dwóch osobach zaginionych.
Po pierwszym wybuchu rano z płonącego magazynu jeszcze prawie przez dwie godziny dobiegały odgłosy kolejnych eksplozji. Powstałą po wybuchu chmurę dymu było widać z odległości wielu kilometrów. Ok. 150 strażaków wezwanych na miejsce zdołało opanować ogień dopiero po trzech godzinach.
Stojący w pobliżu głównej autostrady budynek został kompletnie zniszczony. Drogę zamknięto w obu kierunkach. Ewakuowano również około 40 domów i pobliski kemping.
Przyczyny eksplozji nie są znane. Na miejsce udali się wyposażeni w mobilne laboratorium eksperci ministerstwa środowiska, którzy mają ocenić jakość powietrza i ocenić skalę ewentualnego zanieczyszczenia.
Producent fajerwerków poinformował, że projektowaniem i wytwarzaniem materiałów pirotechnicznych zajmował się od 25 lat.