Macron chce szybko uelastycznić rynek pracy, używając do tego dekretów, a nie zwykłych ustaw, które muszą być debatowane w parlamencie. Dekretami parlament nie będzie się zajmował, ale będzie konsultowany na początku i na końcu całej procedury. Nie jest to nowa praktyka - w V Republice stosuje się takie dekrety od 1960 roku.

Parlament musi najpierw wyrazić zgodę na takie postępowanie, precyzując, w jakiej sprawie i na jak długo rezygnuje z własnych uprawnień do debatowania nad projektem ustawy.

Próby zreformowania rynku pracy za prezydentury Francois Hollande'a doprowadziły do rozłamu wśród rządzących socjalistów i do masowych protestów oraz strajków organizowanych na wezwanie central związkowych.

"Słyszę, jak niektórzy mówią o wojnie socjalnej. Jedyną socjalną wojną, jaką poprowadzę, będzie wojna z masowym bezrobociem, z bezrobociem młodych ludzi, i wojna o większą siłę nabywczą" - powiedział premier Edouard Philippe, prezentując prasie mapę drogową.

Ze swej strony minister pracy Muriel Penicaud wyjaśniła, że pomysłem kryjącym się za reformą jest "jednym zdaniem: zreformować prawo pracy w ten sposób, by odpowiadało ono potrzebom przedsiębiorstw i oczekiwaniom zatrudnionych".

By zapewnić sobie poparcie związkowców, rząd zaplanował szereg konsultacji z centralami związkowymi: od 9 czerwca do 21 lipca zaplanowano ok. pięćdziesięciu spotkań, a kolejną serię - między sierpniem a początkiem września.

[-DOKUMENT_HTML-]

Dekrety mają być opublikowane do 21 września. Tempo prac jest szybkie, bo takie są oczekiwania organizacji pracodawców, którzy domagają się szybkich reform - tłumaczy AFP. Jednak Reuters zwraca uwagę, że w okresie letnim związki zawodowe mogą mieć problem z mobilizacją pracowników do ewentualnych protestów na ulicach przeciwko wprowadzanym zmianom.

"Nie znajdziemy porozumienia we wszystkich sprawach, ale musimy posuwać się naprzód - powiedział Philippe. - To jest zarówno konieczne, jak i pilne".

Po reformie kodeksu pracy, we wrześniu br. mają ruszyć prace nad reformą systemu zasiłków dla bezrobotnych, kształcenia zawodowego i staży pracowniczych. Potem - w trzeciej kolejności, już w roku 2018 - rząd Macrona przewiduje reformę systemu emerytalnego - zapowiedział premier Philippe.

Mimo lekkiej poprawy sytuacji bezrobocie we Francji wynosi 9,6 proc. Wysokie koszty pracy, a także odprawy dla zwalnianych pracowników zniechęcają inwestorów - odnotowuje Reuters.

W ubiegłym roku rząd premiera Manuela Vallsa zdołał doprowadzić do przyjęcia ustawy mającej uelastycznić rynek pracy i pomóc w walce z bezrobociem dopiero wtedy, gdy skorzystał z możliwości przewidzianej w art. 49 ust. 3 konstytucji, który pozwala na wprowadzenie ustawy bez poddawania jej pod głosowanie w parlamencie.

Valls skorzystał z tego przepisu, ponieważ duża część socjalistów wraz prawicową opozycją odrzucała w parlamencie projekt.

Masowe protesty towarzyszyły też w 2006 roku podjętym przez prezydenta Jacques'a Chiraca próbom rozluźnienia przepisów regulujących zatrudnianie młodych ludzi i podniesieniu wieku emerytalnego przez Nicolasa Sarkozy'ego w 2010 roku. (PAP)