Prezydent przypomniał, że 2013 był rokiem szczególnie burzliwym w Bułgarii – rokiem zmiany trzech rządów, dwóch parlamentów i protestów obywatelskich, które postawiły na porządku dziennym wiele nierozstrzygniętych spraw.

„Należy wykorzystać obudzoną społeczną energię. Nadeszła pora na odpowiedzialne decyzje. Powinniśmy przysłuchać się głosowi społeczeństwa, iść za obywatelami, którzy chcą położyć koniec obojętności. Postęp jest wysiłkiem zbiorowym” – podkreślił, nawiązując do haseł antyrządowych protestów, trwających od ponad pół roku.

Plewnelijew podkreślił konieczność uporządkowania państwa, by stworzyć perspektywy dla młodego pokolenia Bułgarów w kraju jako alternatywę emigracji.

Z początkiem 2014 r. obywatele Bułgaria i Rumunii otrzymują pełny dostęp do rynku pracy w pozostałych państwach członkowskich UE, w tym również w Niemczech, Austrii i Wielkiej Brytanii, gdzie dotąd obowiązują restrykcje wobec nich.

W kraju istnieją obawy, że da to impuls migracji i to młodych i wykwalifikowanych ludzi. Według przeprowadzonego w grudniu sondażu sofijskiego instytutu badawczego Alpha Research, pracą w innych państwach UE zainteresowanych jest 6,7 proc. pełnoletnich Bułgarów, 70 proc. z nich to ludzie w wieku do 30 lat. Eksperci instytutu oczekują, że około połowa z nich - czyli 200 tys. osób - zamiar ten zrealizuje.

Szef Stowarzyszenia Pracodawców Wasyl Welew uważa, że ludzie z zawodowym doświadczeniem zostaną szybko wchłonięci przez nowe rynki pracy, zwłaszcza przez Niemcy, gdzie płace są kilkakrotnie wyższe niż w Bułgarii.

Główne obawy dotyczą lekarzy. Według danych Bułgarskiego Związku Lekarzy, z 600 absolwentów uczelni medycznych, którzy ukończyli studia w ostatnim roku, 400 opuściło kraj natychmiast po otrzymaniu dyplomu.

Z Sofii Eugenia Manołowa (PAP)