Projekt noweli ustawy o zagospodarowaniu wspólnot gruntowych, przygotowany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, został we wtorek przyjęty przez rząd. Wspólnoty te - stanowiące szczególnego rodzaju własność, dla której obecnie nie można np. założyć księgi wieczystej - to pozostałość uwłaszczeń włościan dokonywanych na ziemiach polskich w XIX wieku.
"Ustawa stanowi próbę rozwiązania archaicznej instytucji, jaką jest wspólnota gruntowa. Usiłuje ratować sytuację w działających wspólnotach, ale nie daje nic na przyszłość, nie pozwalając tworzyć nowych wspólnot, które umożliwiłyby właścicielom lasów prywatnych prowadzenie wspólnej gospodarki leśnej" - powiedział dr inż. Emilia Wysocka-Fijorek, ekspertka ds. wspólnot z Instytutu Badawczego Leśnictwa.
Jak dodała, większość wspólnot leśnych nie ma uregulowanego statusu, a zatem nie funkcjonuje dziś dobrze, choć - zaznaczyła - mamy też przykłady "fantastycznego współdziałania takich wspólnot, zwłaszcza na południu Polski i na Podlasiu".
W Polsce istnieje ponad 5100 wspólnot gruntowych o łącznej powierzchni ok. 107 tys. ha. Według szacunków MRiRW około 3500 z nich nie ma uregulowanego stanu prawnego. Nowela ma umożliwić ustalenie, które nieruchomości stanowią wspólnoty gruntowe oraz kto jest uprawniony do korzystania z nich, a także jakie przysługują mu udziały w gruntach wspólnotowych.
"Jeżeli chodzi o lasy, to wspólnoty i spółki zagospodarowania wspólnot jakie powstały, były jedyną możliwością prowadzenia wspólnej gospodarki leśnej. Właściciele lasów mają wprawdzie możliwość tworzenia stowarzyszeń, ale służą one organizowaniu się właścicieli, a nie prowadzeniu wspólnej gospodarki. Przy średniej powierzchni lasów niepaństwowych przypadającej na statystycznego właściciela lasu - około 1,5 ha - ciężko jest prowadzić gospodarkę leśną" – podkreśliła ekspertka.
Według szacunków Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych obszary prywatne to około 18 proc. lasów w Polsce, a w niedalekiej przyszłości mogą stanowić 20 proc. ogólnej powierzchni.
"Przydałoby się rozwiązanie prawne dostosowujące wspólnotę do obecnych realiów, ale umożliwiające dalsze wspólne prowadzenie gospodarki w obecnej kulturze i tradycji gospodarczej" - oceniła Emilia Wysocka-Fijorek.
Proponowane przepisy przewidują, że ustalenie kto ma prawo do udziału we wspólnocie, spoczywało będzie na staroście i dokonywane będzie na wniosek zainteresowanych. W przypadku braku możliwości ustalenia uprawnionych we wspólnocie gruntowej, wówczas - na osobisty wniosek - jej tereny nieodpłatnie przejmą gminy właściwe ze względu na położenie nieruchomości.
Zdaniem Emilii Wysockiej-Fijorek takie rozwiązanie niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwa dla lasów.
"W myśl ustawy gminy będą mogły wykorzystać przejęte grunty pod cele inwestycyjne i budownictwo mieszkaniowe. Ustawodawca jakby zapomniał, że przejmowane tereny mogą w znacznej części stanowić grunty leśne. A ustawa o ochronie gruntów rolnych i leśnych bardzo ogranicza możliwość prowadzenia takiej działalności na gruntach o charakterze leśnym" - zauważyła ekspertka.
Nowelizacja wprowadza także możliwość przekształcenia wspólnoty gruntowej we współwłasność w rozumieniu Kodeksu cywilnego: uprawnieni do udziału we wspólnocie gruntowej będą mogli podjąć uchwałę o przekształceniu wspólnoty gruntowej we współwłasność w częściach ułamkowych, co umożliwi zakładanie ksiąg wieczystych dla tych nieruchomości i ułatwi ich sprzedaż.
Jak oceniła ekspertka, może to nieść kolejne zagrożenia dla lasów.
"Teraz mamy współudział łączny, czyli wszyscy, którzy są we wspólnocie, są właścicielami. Zmiana na współudział ułamkowy powoduje, że będzie można założyć księgę wieczystą i teren sprzedać. W dobrze działających wspólnotach, zwłaszcza na południu Polski, gdzie właściciele są od dawna ustaleni, takie zagrożenie jest niewielkie. Ale w rejonach, gdzie we wspólnotach nie było tradycji współdziałania, może to prowadzić do wykorzystania nie do końca precyzyjnych przepisów i powodować ryzyko odlesienia terenów" - przestrzega ekspertka. (PAP)