Informację przekazała w środę Hanna Grzeszczyk z Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu.

W maju 2012 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Sawicką na 3 lata więzienia, pozbawienie praw publicznych na 4 lata i 40 tys. zł grzywny, a oskarżonego o przyjęcie łapówki burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego - na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat i 20 tys. zł grzywny.

Prokurator żądał dla Sawickiej - oskarżonej o powoływanie się na wpływy w instytucjach, przyjęcie łapówki i podżeganie do skorumpowania burmistrza Helu - kary 5 lat więzienia i 54 tys. zł grzywny. Dla burmistrza oskarżyciel chciał kary 3,5 roku więzienia i 36 tys. zł grzywny. Obrona wnosiła o uniewinnienie obojga podsądnych.

Wydany wyrok zaskarżyła zarówno obrona, jak i prokuratura.
Jak podała w środę Grzeszczyk, prokuratura złożyła apelację od decyzji sądu o warunkowym zawieszeniu kary dla burmistrza Helu. Złożona apelacja dotyczy też m.in. kwestii wysokości orzeczonej grzywny i kosztów postępowania.

„W czasie popełnienia czynu była inna górna granica kary grzywny. Sąd wymierzył Beacie Sawickiej grzywnę w wysokości 400 stawek dziennych, podczas gdy przepisy dopuszczały możliwość orzeczenia 360 stawek dziennych. Oboje skazani zostali zwolnieni z ponoszenia kosztów postępowania sądowego, z czym my się nie zgadzamy. Zaskarżony został też opis czynu w wydanym wyroku, ta część apelacji jest niejawna” – poinformowała Grzeszczyk.

Wyrok zaskarżyła też obrona. Jak poinformował w środę adwokat Sawickiej, mec. Jacek Dubois złożona przez niego i mec. Mikołaja Pietrzaka apelacja zawiera kilkanaście zarzutów.

„Ich spektrum jest bardzo szerokie. Odnoszą się one zarówno do uchybień natury konstytucyjnej, uchybień formalnych, dotyczących uzyskiwania zezwoleń związanych z kontrolą operacyjną, podsłuchami. Stawiamy też szereg zarzutów związanych z procedowaniem, a w konsekwencji ustaleniami faktycznymi sądu w tej sprawie” – powiedział PAP Dubois.
Apelacje prokuratury i obrony rozpatrzy 26 kwietnia Sąd Apelacyjny w Warszawie.

Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok w maju 2012 roku, sędzia orzekając o winie oskarżonych stwierdził, że działali oni z chęci zysku, a działania CBA wobec późniejszych oskarżonych nie miały podtekstu politycznego. Sąd nie dał wiary wersji Sawickiej, że pieniądze, jakie otrzymała od agentów CBA udających biznesmenów, były pożyczką.
CBA zatrzymało Sawicką, ówczesną posłankę PO, w październiku 2007 r., gdy przyjmowała od udającego biznesmena agenta CBA 50 tys. zł.

Zatrzymano też Wądołowskiego, któremu zarzucono, że za łapówkę obiecał dokonać zmian w planie zagospodarowania przestrzennego Helu.
Szczegóły nagłośnił ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński tuż przed wyborami. Wywołało to wątpliwości PO i części mediów co do domniemanego politycznego tła operacji CBA wobec Sawickiej (usuniętej wtedy z PO). Ona sama prosiła w emocjonalnym wystąpieniu szefa CBA, by jej "nie linczował publicznie". Twierdziła, że padła ofiarą prowokacji, zaś oficerowie CBA przekroczyli uprawnienia, podejmując wobec niej inwigilację i że namawiali ją do przestępstwa.

Kamiński temu zaprzeczał, a prokuratura umorzyła śledztwo z doniesienia obrony Sawickiej wobec CBA.