Mieszańcy Londynu wybiorą w czwartek oprócz nowego mera 25 członków Zgromadzenia Londyńskiego. W Walii, Szkocji i Irlandii Północnej wybrani zostaną deputowani do narodowych parlamentów.

Pozycja mera Londynu jest wyjątkowo istotna w brytyjskiej polityce i sprawia, że osoba piastująca to stanowisko staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków w kraju. Mer Londynu zarządza m.in. budżetem miejskim w wysokości 16 miliardów funtów, mając wiele prerogatyw dotyczących transportu publicznego, policji, planu zagospodarowania i inwestycji na terenie miasta, kultury i ochrony środowiska.

Według sondaży faworytem do objęcia tego stanowiska jest kandydat Partii Pracy Sadiq Khan. Urodzony w Londynie syn pakistańskich imigrantów jest prawnikiem zajmującym się prawami człowieka i byłym członkiem rządu Gordona Browna, w którym odpowiadał za społeczności i transport. Od wyborczego zwycięstwa Partii Konserwatywnej w 2010 roku Khan jest odpowiedzialny w opozycji za kwestie dotyczące transportu, sprawiedliwości i rozwoju Londynu. Ma ok. 10-15 punktów procentowych przewagi nad głównym rywalem, konserwatystą Zakiem Goldsmithem.

Eksperci podkreślają, że obaj kandydaci mają bardzo podobne programy dotyczące rozwiązania kryzysu mieszkaniowego i dalszej rozbudowy sieci transportu miejskiego. Są też jednak różnice. Khan jest zdeklarowanym zwolennikiem pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Goldsmith z kolei jest eurosceptykiem i popiera wyjście ze wspólnoty.

W londyńskich wyborach kandyduje także John Żyliński, wieloletni członek Partii Konserwatywnej, który prowadzi kampanię jako kandydat niezależny. Jego działania skupione były głównie na blisko 200-tysięcznej społeczności polskiej w Londynie. Zachęcał Polaków do zarejestrowania się i uczestnictwa w wyborach. W jego programie znajdowały się oceniane przez ekspertów jako nierealne projekty budowy trzydziestometrowego pomnika poświęconego polskim lotnikom na Hyde Park Corner oraz miliona mieszkań w ciągu czteroletniej kadencji mera Londynu. Podczas poniedziałkowego wiecu wyborczego na Trafalgar Square, połączonego z obchodami Dnia Flagi, Żyliński ogłosił swoje poparcie dla kandydata Partii Konserwatywnej Zaca Goldsmitha, jako "głos drugiej preferencji" (każdy wyborca oddaje dwa głosy).

Zgromadzenie Londyńskie pełni rolę swego rodzaju rady nadzorczej nad merem miasta, przyglądając się jego pracy i wydając rekomendacje w sprawie jego działań. 14 członków jest wybieranych w dzielnicowych okręgach jednomandatowych, a pozostałych jedenastu ze wspólnej listy dla całego Londynu.

Anglicy wybiorą również mera w Liverpoolu, Salford i Bristolu, a także zmienią delegatów w 36 lokalnych radach, m.in. w Leeds, Manchesterze, Birmingham i Liverpoolu. W bezpośrednich wyborach wybrani zostaną również lokalni komisarze policyjni, odpowiedzialni za nadzór nad służbami policyjnymi.

Sondaże w Walii wskazują, że lokalna Partia Pracy może po raz pierwszy w historii utracić większość w 60-osobowym Zgromadzeniu Narodowym Walii. Według najbardziej prawdopodobnego rozkładu mandatów laburzyści mogą liczyć na około 25-27 miejsc w nowym parlamencie.

Również wybory do szkockiego Holyroodu mogą okazać się kłopotem dla kontestowanego przywództwa Jeremy'ego Corbyna w Partii Pracy. Według sondaży laburzyści mogą przegrać z Partią Konserwatywną walkę o drugie miejsce w wyborach, za Szkocką Partią Narodową, która może liczyć na zdecydowaną samodzielną większość w 129-osobowej izbie.

Niespodzianek nie należy się spodziewać w Irlandii Północnej, gdzie według sondaży utrzyma się obecny stan, w którym unionistyczna DUP jest największą partią, tuż przed republikańskimi Sinn Fein, SDLP i unionistycznym UUP.

Głosowanie potrwa od 7 rano do 22 wieczorem. Nie przewidziano badań exit polls; wyniki będą liczone w nocy. Większość wyników powinna być znana w piątek rano; wyniki wyborów mera Londynu spodziewane są nieco później, w piątek po południu.

W głosowaniu mogą brać udział obywatele innych państw Unii Europejskiej, którzy odpowiednio wcześniej zarejestrowali się w lokalnym urzędzie. W samym Londynie prawo głosu ma ponad 100 tys. Polaków; szacuje się, że w całym kraju ta liczba przekracza 350 tys., jednak eksperci wskazują na fakt, że imigranci często nie rejestrują się jako wyborcy.

(PAP)