O inicjatywie poinformowali podczas środowej konferencji w Katowicach przedstawiciele Katowickiego Holdingu Węglowego. „W dobie informatyki, mechatroniki, nanotechnologii musimy pamiętać o tym, z czego wyrosła potęga Górnego Śląska – z górnictwa, hutnictwa, przemysłu ciężkiego. Musimy pamiętać, jaką ofiarę – ofiarę życia – musieli poświęcić górnicy” - mówił prezes Holdingu Roman Łój.

Jak wyjaśnił koordynator organizacyjnej strony przedsięwzięcia z ramienia KHW Adrian Brol, „górnicza kalwaria” to jedna z jego roboczych nazw. Pomysł wiąże się z zagospodarowaniem zajmującej ok. 16 ha hałdy przy dawnej, zlikwidowanej już kopalni „Murcki” w katowickiej dzielnicy o tej nazwie. Atutami miejsca są lokalizacja – dobry dojazd z głównej trasy Katowice-Tychy-Bielsko-Biała - oraz walory widokowe: hałda ma 26 metrów wysokości.

Zgodnie z obecną, wstępną koncepcją, od parkingów u podstawy hałdy na jej szczyt ma prowadzić licząca ok. 1,2 km trasa. Co kilkadziesiąt metrów miałyby stanąć tablice/pomniki upamiętniające któryś z elementów śląskiej górniczej martyrologii. Takich pomników ma być 15, towarzyszyć im mają stacje drogi krzyżowej. Na szczycie miałby znaleźć się taras widokowy.

Według Stanisława Tryby, który w KHW koordynuje kwestie historyczne związane z „górniczą kalwarią”, pomysł powstał w czasie, gdy po latach milczenia z przyczyn politycznych, w regionie znów zaczęto przywracać pamięć o górniczych tragediach, m.in. o Tragedii Górnośląskiej 1945 r.

Mianem tym określane są m.in. deportacje kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców Górnego Śląska do pracy przymusowej w Związku Radzieckim w 1945 r., a także inne prześladowania miejscowej ludności w tym okresie. Ich skala dokładnie nie jest znana, według ocen historyków zginęło wiele tysięcy osób.

Tryba przypomniał też o ofiarach obozów pracy działających w czasie drugiej wojny światowej oraz po niej praktycznie przy wszystkich kopalniach regionu. Opowiadał o obozach przy dawnej kopalni w mysłowickiej dzielnicy Wesoła, a także obecnej kopalni „Wesoła”, która budowana była w czasie wojny, a dziś jest częścią KHW.

W obozach tych umieszczani byli jeńcy wojenni i inni niewolniczo wykorzystywani więźniowie – także kobiety. Zwłoki zmarłych trafiały do krematorium obozu Auschwitz-Birkenau albo na anonimowe leśne cmentarze. Tryba przypomniał m.in. fakt podpalenia pod koniec wojny przez wycofujących się Niemców baraku z ok. 250 niezdolnymi do marszu więźniami. Zginęło 239 z nich.

Obozy funkcjonowały przy śląskich kopalniach przez ok. 10 lat. W tym czasie w prymitywnie eksploatowanych kopalniach dochodziło też do licznych katastrof, zabierających nieraz dziesiątki lub setki istnień. Wiele z tych tragedii tuszowano.

W sprawie „górniczej kalwarii” odbyło się już kilka spotkań. Wstępnie ustalono, że w prace architektoniczne ma zaangażować się Politechnika Śląska, a w projekt artystyczny całości – Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach. W kwestiach organizacyjnych pomóc ma samorząd Katowic, a w zebraniu materiału historycznego - regionalne muzea, Wyższy Urząd Górniczy, a także inne spółki górnicze. Wkrótce powołany ma zostać komitet honorowy przedsięwzięcia.

Jako inicjatora pomysłu przedstawiciele KHW wskazali metropolitę katowickiego abp. Wiktora Skworca. On sam mówił w środę, że pamięć o ofiarach wielu górniczych tragedii kultywowana jest od lat w wielu śląskich rodzinach, osobiście nimi dotkniętych. „O tej martyrologii górniczej wreszcie możemy mówić. Cieszę się, że ta idea zyskuje wielu sympatyków i wielu chce się włączyć w to upamiętnienie górników na Górnym Śląsku. To wartość dodana” - zaznaczył abp Skworc.(PAP)