„Dramat dla społeczeństwa”, „tragedia”, zagłada nie tylko kopalni ale i również gminy” – tak o planach likwidacji kopalni Brzeszcze mówiła podczas konferencji prasowej burmistrz Cecylia Ślusarczyk. Zaapelowała do strony rządowej, aby jeszcze raz przeanalizować sytuację tych czterech kopalń.

Czytaj: Rząd ma plan restrukturyzacji górnictwa>>>

„Na dzień dzisiejszy protest mieszkańców jak i pracowników zaostrza się, w tej chwili pod ziemią jest 1200 protestujących pracowników. Rozpoczęła się również blokada drogi 933 pod kopalnią. Mam miasteczko przed kopalnią. Sytuacja jest poważna, nie wyobrażam sobie, żeby doszło do likwidacji tej kopalni, bo program naprawczy, który był opracowany i wdrażany przez ostatnie półtora roku wskazuje na to, że ta kopalnia może być rentowna, są możliwości, tym bardziej, że zainwestowano w ostatnim okresie czasu od 250 do 300 mln zł” – powiedziała burmistrz Brzeszcz.
Czytaj: Związki: już ponad 2 tys. górników bierze udział w podziemnym proteście>>>

Prezydent Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic podkreśliła, że w jej mieście skutki likwidacji kopalni dla społeczeństwa również będą ogromne. „Nie jest tajemnicą, że Ruda Śląska jest największą gminą górniczą w Europie i że głównie opiera się na górnictwie. Zamknięcie kopalni, czy likwidacja spowoduje dramat. Skutki będą dla społeczności lokalnej ogromne” – oświadczyła.

„Dlatego nie zgadzamy się na likwidację kopalni” - mówiła Dziedzic. „Uważamy, że powinniśmy przygotować dobry program naprawczy – długofalowy” podkreśliła.

Prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik zaznaczyła, że nikt nie wątpi w to, że restrukturyzacja górnictwa jest potrzebna. „Natomiast przygotowana przez rząd propozycja projektu jest zrealizowana zbyt pośpiesznie i nie bierze pod uwagę wielu elementów” – oceniła.

Odnosząc się do rządowego programu Mańka-Szulik powiedziała, że „tak przygotowany program na pewno nie jest do zaakceptowania”. „Każde z naszych miast śląskich przeżyło już program restrukturyzacji, my dopiero wychodzimy z ogromnego procesu bezrobocia” – dodała prezydent Zabrza.

Miastem, które najboleśniej odczuło skutki restrukturyzacji przed laty, zaznaczył prezydent Bytomia Damian Bartyla, jest właśnie Bytom. „W wyniku restrukturyzacji zostało zlikwidowanych blisko 50 tys. miejsc pracy. Dlatego likwidacja ostatniego dużego zakładu pracy będzie miała zdecydowanie katastrofalne skutki i to w wymiarze ekonomicznym jak i społecznym. Dlatego musimy bronić miejsc pracy, naszej kopalni” – apelował prezydent.

Bartyla dodał, że Bytom jednoznacznie sprzeciwia się decyzjom rządu. „Stoimy na stanowisku, że ta decyzja jest zła, krzywdząca, nieprzygotowana. Ona musi być odpowiednio skonsultowana z władzami samorządowymi, które de facto ostatecznie muszą się zmierzyć ze skutkami tej decyzji. W związku z tym będziemy popierali związki zawodowe i pracowników, którzy bronią swoich miejsc pracy” - podkreślił.

Przyjęty przez rząd plan naprawczy dla Kompanii Węglowej (KW) zakłada likwidację kopalń: Bobrek Centrum w Bytomiu, Brzeszcze w miejscowości o tej samej nazwie, Pokój w Rudzie Śląskiej oraz Sośnica-Makoszowy w Gliwicach i Zabrzu.

W poniedziałek na Śląsku związki zawodowe rozszerzyły akcję protestacyjno-strajkową, sprzeciwiając się przyjętemu przez rząd planowi. Tego dnia odbyło się również spotkanie samorządowców ze związkowcami w siedzibie śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Rano kilkoma autokarami do Warszawy pojechały pracownice kopalń i żony górników z zakładów przewidzianych do likwidacji. Po południu rozpoczęło się spotkanie

małżonki prezydenta Anny Komorowskiej oraz prezydenckiej minister Ireny Wóycickiej z delegacją pracownic kopalni i żon górników.(PAP)