W czwartek, po tym gdy Senat nie wprowadził żadnych poprawek, do podpisu prezydenta skierowana została ustawa o funduszu sołeckim, która m.in. zwiększa wysokość zwrotu pieniędzy z budżetu państwa na działania lokalne.

Odnosząc się do sfinalizowania parlamentarnych prac nad ustawą, Niewiarowski oświadczył w czwartek, że "jest to rodzaj święta". "Jesteśmy bardzo zadowoleni, że to rozstrzygnięcie zapadło" - dodał.

Senator zaznaczył przy tym jednak, że fundusz sołecki dotyczy przede wszystkim wsi. Niestety - jak mówił - w miastach osiedla i dzielnice nie mogą korzystać z tego rozwiązania. "Na ten mankament wskazywali podczas prac nad ustawą liczni senatorowie, bo społeczność miejska powinna mieć też mechanizmy, które pomagają jej w realizacji lokalnych przedsięwzięć" - dodał.
Środki z funduszu sołeckiego są przeznaczane na realizację przedsięwzięć służących poprawie warunków życia mieszkańców. Prawo stanowi, że gmina otrzymuje z budżetu państwa zwrot części wydatków wykonanych w ramach tego funduszu.

"Oczywiście, gdy się spojrzy na ustawę, to się widzi, że tam jest ogranicznik zwrotu - 10 razy kwota bazowa będąca ilorazem dochodów zrealizowanych gminy i liczby mieszkańców - więc przy takim np. Ursynowie, gdzie jest 300 tys. ludzi, byłyby to kwoty zwrotu śmiesznie małe. Miasta potrzebują innego rozwiązania" - stwierdził Niewiarowski.

Odnosząc się do zapisów ustawy ocenił, że szczególnie ważnym rozwiązaniem jest zwiększenie wsparcia z budżetu gmin, które fundusz sołecki wprowadziły. Dotychczas - mówił - było to 10, 20 i 30 proc., w zależności od zamożności gminy - im gmina biedniejsza, tym większy zwrot. Teraz będzie to: 20, 30 i 40 proc.

Zwrócił też uwagę na to, że w przeciwieństwie do dotychczasowej ustawy w nowych przepisach działanie funduszu nie ogranicza się do jednego sołectwa. "Jeśli jest taka wola wsi, wówczas może być wspólne działanie: np. utworzenie wspólnego boiska, wspólnej ścieżki rowerowej, co ważne gdy jedno sołectwo jest liczne, a sąsiednie nie" - podkreślił.

Wskazał też m.in. na zmianę, zgodnie z którą, budżet sołecki nie musi być uchwalany co roku, tylko będzie działał permanentnie - chyba, że gmina będzie chciała się wycofać. Natomiast gdy gmina nie zechce uchwalić funduszu, będzie musiała podejmować decyzję w tej sprawie co roku.

Zgodnie z ustawą - zaznaczył Niewiarowski - rady gmin do końca marca będą podejmować "decyzje, czy wprowadzają czy też nie fundusz sołecki - on jest fakultatywny". "(Rady) Mają obowiązek dyskutować i podjąć uchwałę. Do końca września wieś na zebraniu wiejskim podejmuje decyzję, co w następnym roku będzie realizowane w ramach funduszu. W następnym roku zadanie jest realizowane w sołectwie i w następnym - trzecim roku gmina może wystąpić o częściowy zwrot ze strony budżetu państwa" - mówił Niewiarowski.

Wskazał na szereg zalet funduszu. Według niego aktywizuje on mieszkańców w wsi, buduje kapitał społeczny, upowszechnia realizację idei samorządności, wzmacnia instytucje sołectwa, sołtysa i zebrania wiejskiego. Ponadto - mówił Niewiarowski - fundusz pomaga wyłaniać liderów wiejskich. "Buduje też umiejętność współpracy, a trzeba powiedzieć, że naszą narodową skazą jest brak tej umiejętności: zarówno między ludźmi jak i w biznesie, czy w samorządzie lub między szkołami. Ludzie muszą uczyć się współpracy od samych podstaw" - zaznaczył.

Fundusz - kontynuował - jest też testem na to, jak w gminie sprawowana jest władza - czy rządzący chcą poprawiać jej byt razem z mieszkańcami czy bez nich.

"Jest powszechna dobra opinia na temat działania funduszu i to nie tylko wśród samorządowców, ale także Najwyższej Izby Kontroli, która w 2012 roku kontrolowała realizację funduszu i dobitnie potwierdziła słuszność tego mechanizmu" - konkludował Niewiarowski.

Jak podał, w roku 2013 ok. 55-57 proc. gmin uchwaliło fundusz, co w budżetach gmin oznaczało wydatek rzędu 260 mln zł. "Ale te pieniądze należy pomnożyć 3-4 razy poprzez wkład własny w postaci różnych prac, ale i rzeczowy, finansowy, jakiego dokonuje społeczność wiejska. Ale nawet gdyby to był i miliard, nie ma to znaczenia wobec faktu obudzenia kapitału społecznego i aktywności tych ludzi. Bo oni raz uruchomieni, szukają później różnych możliwości działania i znam takie wypadki, że wykraczają poza fundusz tworząc stowarzyszenia, szukając grantów. Tak buduje się kapitał społeczny" - powiedział Niewiarowski.

Deklarowanym przez rząd celem ustawy jest m.in. zwiększenie liczby gmin korzystających z funduszu o 15 proc., czyli do 70 proc. ogółu gmin. Aby uzyskać ten wynik, przewidziano zwiększenie o 10 proc. wysokości zwrotu z budżetu państwa wydatków wykonywanych w ramach funduszu sołeckiego.
Fundusz sołecki to forma budżetu partycypacyjnego, który jest wykorzystywany głównie na terenach wiejskich. Składają się na niego wyodrębnione w budżecie gminy środki, stanowiące ustandaryzowany system wsparcia inicjatyw lokalnych. Obliczane na podstawie ustawy środki są przekazywane do dyspozycji poszczególnym sołectwom. Wydatki wykonane w ramach funduszu są w części refundowane przez budżet państwa. Decyzja o tym, czy utworzyć fundusz sołecki, pozostaje w gestii rad gmin.

Według samorządowców dotychczasowa praktyka funkcjonowania funduszu pokazała pewne mankamenty, podobnego zdania było Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Dlatego w MAC przygotowano projekt ustawy o funduszu sołeckim, który uwzględnił uwagi działaczy samorządowych i doprecyzował niektóre uregulowania tak, by nie stwarzać w samorządach pola do nadużyć. (PAP)