Podczas poniedziałkowej sesji 45-osobowego sejmiku za uchwałą wprowadzającą tekst rezolucji było 26 radnych koalicji PO-PSL-SLD-RAŚ. Przeciw było 15 radnych PiS.

„Jako reprezentanci wspólnoty samorządowej z nadzieję przyjęliśmy uchwalenie przez Sejm RP poprzedniej kadencji Ustawy o związkach metropolitalnych, podpisanej przez Pana Prezydenta Andrzeja Dudę. Ustawodawca wyszedł naprzeciw oczekiwaniom wielu mieszkańców miast Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, tworząc ramy prawne rozwoju największego zespołu miejskiego Rzeczypospolitej Polskiej” - napisali w apelu radni koalicji.

Przypomnieli, że ustawa otwiera przed regionem konkretne szanse rozwoju, dając określone korzyści. To m.in. środki - ponad 200 mln zł z podatku PIT, które mogłyby trafić na rozwiązanie palących problemów: zorganizowanie transportu publicznego czy zintegrowanego zarządzania służbą zdrowia. To również formalne ramy niezbędnej instytucjonalnej współpracy gmin i powiatów.

Rządząca w sejmiku koalicja wskazała, że chęć współtworzenia związku metropolitalnego wyraziły już w uchwałach intencyjnych 24 gminy, „co stanowi wymowne świadectwo oczekiwań wspólnot lokalnych”. „Z tym większym zdziwieniem przyjmujemy decyzję rządu Pani Premier Beaty Szydło, który odmawiając publikacji rozporządzeń do tej niezwykle ważnej ustawy, uniemożliwia podniesienia jakości codziennego życia mieszkańców aglomeracji śląsko-dąbrowskiej” - brzmi tekst apelu.

„Jest to kolejna polityczna decyzja, decyzja niezrozumiała, nierozsądna i – co najważniejsze – uderzająca wprost w mieszkańców naszego regionu. Po raz kolejny mieszkańcy naszego województwa padają ofiarą politycznych gier prowadzonych w Warszawie” - uznali sygnatariusze dokumentu.

„Jako radni Sejmiku Woj. Śląskiego apelujemy do Pani Premier Beaty Szydło o niezwłoczne opublikowanie stosownych rozporządzeń umożliwiających powołanie metropolii śląsko-dąbrowskiej” - skonkludowali radni woj. śląskiego.

Przyjęcie uchwały poprzedziła dyskusja. Radny PiS Piotr Czarnynoga, deklarując poparcie dla ustanowienia metropolii, m.in. wyraził obawę, że „przyjęcie dzisiaj takiego apelu to (…) niedźwiedzia przysługa”, a także że sygnatariusze apelu „nie działają w interesie” zainteresowanych związkiem metropolitalnym w regionie 24 gmin.

Według radnego PiS żaden z prezydentów dużych miast w aglomeracji nie podpisał by się pod zamieszczonym w projekcie uchwały sformułowaniem o „kolejnej politycznej decyzji…”. „Po raz kolejny, zamiast dyskutować i podejmować działania w interesie Śląska, my Ślązacy, którzy nigdy nie wygłupialiśmy się, tylko potrafiliśmy się zachowywać rozsądnie w każdej trudnej sytuacji jątrzymy, krzyczymy, apelujemy w rozhisteryzowany sposób w sprawie skomplikowanej, rzeczowej. (…) Jestem za metropolią, jestem przeciwko apelom, które wprost zmierzają do kolejnego odłożenia problemu” - zadeklarował Czarnynoga.

Jarosław Makowski, szef klubu radnych PO, który wniósł projekt uchwały pod obrady uznał, że stanowisko PiS oznacza propozycję: siedźcie cicho, a może rząd tej ustawy do kosza nie wyrzuci. „Wydaje mi się, że czas skończyć z polityką +siedźcie cicho+, bo Warszawa nas będzie za coś karać” - uznał Makowski. „Jeżeli - czy to rząd PiS, czy PO, czy SLD - ma karać ludzi mieszkających na Śląsku za to, że mówią głośno o swoich racjach, to nie jest mój rząd” - dodał radny Platformy.

Szef klubu PiS Jan Kawulok proponował danie nowemu parlamentowi kilku miesięcy na „dogranie ew. spraw wątpliwych” związanych z ustawą. Pytał czy przewidziany w ustawie udział związku metropolitalnego w podatku PIT oznacza np. zabranie tego udziału innym samorządom, a także czy wyrażone w uchwale stanowisko zostało uzgodnione m.in. z Górnośląskim Związkiem Metropolitalnym (tworzące go 14 miast wraz z 10 okolicznymi miałyby utworzyć w regionie metropolię).

Szef klubu RAŚ Jerzy Gorzelik diagnozował, że w tym wypadku nie chodzi „o jakość tego czy innego aktu prawnego, ale np. o głębszą filozofię organizacji państwa”. „Dostrzegam wśród znakomitej części elit politycznych taki paraliżujący strach przed rozproszeniem realnej władzy i środków, przed wzmocnieniem tych ośrodków, które mogłyby być konkurencją na różnych obszarach dla wszechwładnego politycznego i gospodarczego centrum, jakim stała się Warszawa” - ocenił.

„Znaleźliśmy się wskutek tej polityki na peryferiach i pora, by upomnieć się w sposób stanowczy o zmianę tej relacji, która dla mieszkańców nie tylko aglomeracji śląsko-dąbrowskiej, ale całego woj. śląskiego jest nie do zaakceptowania, jest krzywdząca” - uznał przewodniczący RAŚ.

Ustawa o związkach metropolitalnych została przyjęta jeszcze przez poprzedni parlament i podpisana przez prezydenta 28 października ub. roku. Umożliwia powoływanie przez Radę Ministrów (na wniosek zainteresowanych samorządów) związków metropolitalnych, czyli spójnych przestrzennie sfer oddziaływania miast, które są siedzibą wojewody lub sejmiku województwa.

Zgodnie z ustawą związek miałby wykonywać zadania publiczne w zakresie: kształtowania ładu przestrzennego, rozwoju obszaru związku, publicznego transportu zbiorowego na obszarze związku; współdziałania w ustalaniu przebiegu dróg krajowych i wojewódzkich na obszarze związku oraz promocji związku.

Zgodnie z ustawą do 30 kwietnia powinno zostać wydane rozporządzenie tworzące związki (dotąd jego brak zamyka drogę do powoływania związków, aby mogły zacząć działać od kolejnego roku). Przedstawiciele MSWiA sygnalizowali, że ten termin nie zostanie dotrzymany, zaś sama ustawa – w ocenie rządu – jest niedopracowana i wymaga nowelizacji.

W styczniu i lutym br. samorządowcy 24 miast Śląska i Zagłębia podjęli odpowiednie uchwały intencyjne ws. przystąpienia do związku. Potem rozpoczęli konsultacje społeczne. Służby prawne wojewody wszczęły w efekcie kilka postępowań nadzorczych ws. uchwał gmin dot. konsultacji; uznały że są one przedwczesne i nie mają podstawy prawnej, ponieważ wciąż nie ma granic metropolii – rząd nie wydał stosownego rozporządzenia do ustawy.(PAP)