"Nie ma wolności bez samorządności, nie ma dobrego rozwoju Polski i polskiego sukcesu bez podmiotowego samorządu. Dzisiaj słyszymy, że po Trybunale Konstytucyjnym, służbie cywilnej, po mediach publicznych - kolej ma przyjść na samorząd terytorialny" - powiedział b. szef MSZ i kandydat na przewodniczącego Platformy Grzegorz Schetyna na piątkowej konferencji prasowej.

Dodał, że ma m.in. sygnały, że PiS przygotowuje zmiany, które mają na celu ograniczenie autonomii w wydawaniu pieniędzy unijnych przez województwa. Przestrzegał, że takie działania mogą w przyszłości skutkować wstrzymaniem wypłat Polsce środków z UE.

"Nie pozwolimy na to, żeby coś, co naprawdę dobrze funkcjonuje, co jest symbolem i znakiem firmowym polskiego sukcesu i tych polskich ostatnich 25 lat, zostało zaprzepaszczone, czy żeby sukces i ten wielki projekt został podważony" - powiedział Schetyna.

Zapowiedział, że Platforma będzie uruchamiać aktywność samorządową w całym kraju na poziomie gmin, powiatów, województw. Służyć ma temu m.in. cykl debat, który zainaugurowało piątkowe spotkanie w Warszawie. "Chodzi nam o skuteczne wydawanie środków europejskich na poziomie urzędów marszałkowskich. Chodzi o modernizację naszego kraju, o to wszystko co najlepszego zdarzyło i dzieje się dzisiaj w Polsce lokalnej, czego gwarantem jest samorząd terytorialny; będziemy tej niezależności pilnować" - zaznaczył Schetyna.

Poseł PiS Jacek Sasin ocenił w rozmowie z PAP, że zapowiedź PO to "próba otwarcia kolejnego pola dla histerii rozkręcanej przez polityków opozycji, według których w Polsce jest jakieś zagrożenie podstaw demokratycznego państwa". Podkreślił, że jest to nieprawdziwa teza, służąca tylko i wyłącznie "rozkręcaniu wojny politycznej", która w jego opinii dla opozycji jest jedynym pomysłem na funkcjonowanie.

"Trudno mi się zgodzić z tezą o zagrożeniu niezależności samorządów. Nic mi nie wiadomo, żeby jakiekolwiek działania w tym kierunku miałyby być przez kogokolwiek podejmowane. Samorząd działa w oparciu o prawo, o ustawy i nic się tutaj nie zmieniło ani też nie słyszałem, żeby miało się coś zmienić" - powiedział poseł PiS.

Jak dodał, politycy PO zamiast "otwierać pola kolejnego jałowego sporu", powinni zacząć myśleć o tym, jak rozwiązywać problemy kraju. "Opozycje może i powinna uczestniczyć w rozwiazywaniu problemów w Polsce, a nie próbować tworzyć kolejny zupełnie wydumany konflikt" - powiedział Sasin.

Zdaniem szefa klubu PO Sławomira Neumanna, reforma samorządowa to chyba najlepiej oceniana przez Polaków reforma, która wielu środowiskom daje poczucie obywatelskości i lokalności. "Reforma samorządowa to coś, co nam się udało i samorząd to jest też ostatnie miejsce, gdzie Jarosław Kaczyński i PiS nie ma prostych narzędzi, żeby to kontrolować. Po uderzeniu w fundament państwa, w niezawisłość trzeciej władzy sądowniczej, w TK, obawiamy się uderzenia w samorząd terytorialny" - mówił Neumann.

Dodał, że debaty, które ma zamiar organizować Platforma, mają służyć budowaniu społeczeństwa obywatelskiego i wspólnej obronie samorządu. "Dzisiaj rozpoczynamy tę akcję, ona będzie trwała pewnie wiele miesięcy, ale na pewno zakończy się sukcesem, bo te 25 lat pokazało, że w samorządzie na dole są ludzie, którzy wiedzą, czym jest Polska obywatelska, demokratyczna (...) To będzie duży ruch, który wokół Platformy chcemy budować po to, żeby dać odpór tym zakusom na niezależność, na podmiotowość samorządu terytorialnego" - powiedział szef klubu PO.

Przed południem klub PO zorganizował w Sejmie debatę pt. "Samorząd terytorialny w Polsce gwarantem stabilnego rozwoju kraju". Głos zabrał w niej m.in. b. prezes TK, zarazem współtwórca reformy samorządowej z 1999 r. Jerzy Stępień. Przekonywał m.in., że obecne działania PiS można nazwać "zamachem stanu", ponieważ mamy do czynienia z "atakiem" na władzę sądowniczą i służbę cywilną.

"Dlaczego zaczęli od Trybunału Konstytucyjnego? Dlatego, żeby znieść konstytucję. My żyjemy już poza porządkiem konstytucyjnym, bo jeśli nie ma TK, który jest w stanie uchylić niekonstytucyjne ustawy (...), to konstytucja jest zbiorem pobożnych życzeń, a zatem nie jest aktem normatywnym" - ocenił b. szef TK.

To tak - dodał - jakby "apelować do sumienia przestępców i dać im do odczytania pięknie napisany Kodeks karny licząc na to, że jak go przeczytają, to już nie będą popełniali przestępstw". "Jeśli rocznie TK w ok. 50-60 przypadkach stwierdza niekonstytucyjność różnych ustaw, to wyobraźmy sobie, co by się działo, gdyby tego TK nie było, czyli po prostu byłoby tak, jak w PRL - jest konstytucja, ale na papierze" - powiedział Stępień.

W czwartek odbyło się w Sejmie pierwsze czytanie projektu PiS nowelizacji ustawy o TK. Przewiduje on m.in., że Trybunał co do zasady ma orzekać w pełnym składzie - co najmniej 13 z 15 sędziów; dziś jest to 9 sędziów, a większość spraw w TK rozpatruje 5 sędziów. Orzeczenia pełnego składu mają zapadać większością 2/3 głosów, a nie - jak dotychczas - zwykłą.

Ponadto nowi sędziowie TK mieliby składać ślubowanie przed marszałkiem Sejmu, a nie przed prezydentem RP. Jeżeli postępowania wszczęte przed wejściem nowelizacji w życie nie są prowadzone przez skład określony w nowelizacji, wszczynano by je na nowo. Projekt przewiduje też wykreślenie przepisów, że siedziba TK znajduje się w Warszawie.

Według PiS projekt ma uniemożliwić możliwość "manipulowania składami TK i terminami rozpraw", usprawnić działanie TK i spowodować, by jego orzecznictwo było jednolite. Propozycje PiS krytycznie ocenia opozycja, a także przedstawiciele środowiska prawniczego, m.in. I prezes Sądu Najwyższego, Naczelna Rada Adwokacka i Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia".

"Powrotem do PRL" Stępień nazwał zmiany, które PiS zaproponowało w ustawie o służbie cywilnej. "Nie ma państwa demokratycznego bez rozdziału tego, co polityczne, od tego, co jest administracyjne. Posłów, senatorów, prezydenta wybieramy, bo mamy do nich zaufanie. Nie możemy od nich wymagać nadzwyczajnych kompetencji formalnych, ale żeby państwo mogło funkcjonować, musi być służba cywilna, muszą być ludzie dobrze wykształceni, kompetentni, którzy będą potrafili te różnego rodzaju pomysły wcielać w życie" - przekonywał b. prezes TK.

Dowiedz się więcej z książki
Samorząd terytorialny. Podstawy ustroju i działalności
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł

 

Projekt PiS, którego I czytanie odbyło się w tym tygodniu w Sejmie, m.in. daje możliwość powołania na szefa służby cywilnej osoby, która nie jest urzędnikiem służby cywilnej, znosi wymóg, by nowy szef służby cywilnej w okresie ostatnich pięciu lat nie był członkiem partii, zakłada obsadzanie wyższych stanowisk w służbie cywilnej, np. dyrektora generalnego urzędu, w drodze powołania, a nie konkursu - uchylony zostaje obecny artykuł mówiący, że obsadzenie wyższego stanowiska w służbie cywilnej następuje w drodze otwartego i konkurencyjnego naboru.

Według PiS projekt nowelizacji ustawy o służbie cywilnej likwiduje główne mankamenty systemu, porządkuje i naprawia kwestie związane z administracją rządową. Natomiast zdaniem opozycji propozycja PiS to próba upolitycznienia i podporządkowania administracji państwowej.(PAP)