W fabryce woda była tzw. odpadem poprodukcyjnym, więc jej cena była o około 30 proc. niższa niż u dostawcy zaopatrującego mieszkańców w innej części miasta.

W piątek zakład poinformował, że wstrzymuje dostawę ciepłej wody. Fabryka stoi, grzanie wody bez prowadzenia produkcji nie wchodzi w rachubę.

Burmistrz Myszkowa rozpatruje możliwość dostarczania ciepłej wody z innego źródła. Najpierw trzeba jednak sprawdzić, czy jest to możliwe technicznie. Oby sytuacja wyjaśniła się... przed zimą, dodaje „Dziennik Zachodni”. (PAP)