"Tak precyzyjne określenie słabych punktów ochrony przeciwpowodziowej daje nam absolutną przewagę nad sytuacją z powodzi roku 2010" - stwierdził wojewoda opolski Ryszard Wilczyński podsumowując środowe spotkanie w opolskim urzędzie wojewódzkim, poświęcone omówieniu ewentualnych zagrożeń powodziowych na terenie woj. opolskiego w 2013 r.

Uczestniczyło w nim kilkudziesięciu samorządowców, przedstawiciele Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu, Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, urzędu wojewódzkiego i marszałkowskiego oraz służb zarządzania kryzysowego.

"Wiedza o słabych punktach, co najwyżej pozwoli skuteczniej i precyzyjniej prowadzić akcję ratunkową, ale nie podnosi bezpieczeństwa" - stwierdził w rozmowie z PAP wójt Dobrzenia Wielkiego Henryk Wróbel. "Cieszą postępy prac dotyczących ochrony przeciwpowodziowej, ale póki nie będzie kompleksowych rozwiązań, to woda będzie wylewać. Ominie wzmocnione fragmenty wałów i wedrze się tymi, które czekają na realizację" - ocenił.

Wśród zewidencjonowanych przez służby wojewody słabych punktów ochrony przeciwpowodziowej wskazano 15 takich miejsc wzdłuż rzeki Odra. Znalazły się na tej liście np. niedokończona budowa lewostronnych wałów na Odrze w gm. Cisek, brak prawostronnych wałów w gm. Bierawa, brak wałów lub ich fragmentów chroniących miejscowości Stradunia, Chorula czy Kąty Opolskie, brak kanału ulgi w Krapkowicach, co zagraża dzielnicy Otmęt. Poza Odrą służby wojewody wskazały też np., że modernizacji wymagają wały na całej długości rzeki Biała Głuchołaska.

Zdaniem Ryszarda Wilczyńskiego najdotkliwiej ewentualną powódź odczułaby gmina Cisek. Wojewoda przypomniał jednak, że na budowę dwóch kolejnych odcinków wałów w Cisku woj. opolskie dostało w ostatnim czasie 28 mln zł z ministerstwa finansów. Inwestycja ta ma być realizowana w roku 2014. „Poza Ciskiem w zasadzie nie ma już miejsc, w których woda zalałaby duży obszar i całe wsie czy miasta. Może być mowa, co najwyżej o zalaniu fragmentów miejscowości” – stwierdził Wilczyński w rozmowie z PAP.

Dodał jednak, że jest kilka takich miejsc, w których powódź mogłaby spowodować duże straty finansowe ze względu na istniejące na tych obszarach skupiska firm, np. w dzielnicy Metalchem w Opolu, miejscowości Jedlice, gdzie jest huta oraz w opolskiej podstrefie ekonomicznej, gdzie zainwestowało kilka przedsiębiorstw. „Zalanie każdego z tych miejsc przyniosłoby duże straty ekonomiczne, dlatego na ich ochronę trzeba zwrócić szczególną uwagę” – zaznaczył Wilczyński.

Wojewoda stwierdził, że po powodzi z roku 1997 wykonano duże inwestycje, które miały wzmocnić ochronę Opola i Kędzierzyna-Koźla. „Obecnie też dzieje się wiele. Realizowane są trzy gigantyczne zadania na Nysie Kłodzkiej, trwa też budowa ciągu wałów we wspomnianej już gminie Cisek” – wymienił Wilczyński.

Dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych Zbigniew Bahryj dodał, że tegoroczny budżet kierowanej przez niego jednostki, która realizuje wiele przeciwpowodziowych inwestycji to prawie 60 mln zł. „Część z tych inwestycji rozpocznie się i zakończy jeszcze w tym roku, część przewidziana jest też do kontynuacji w roku przyszłym. Obecnie kończymy przygotowanie przetargów oraz pozyskiwanie pieniędzy na ten cel” – powiedział PAP Bahryj.

Podał też, że w sumie od 1997 r., czyli od czasu powodzi tysiąclecia, w której Opolszczyzna poniosła ogromne straty, na budowę wałów w regionie przeznaczono już ponad 120 mln zł. Wśród ciągle niezrealizowanych a niezbędnych dla poprawy ochrony przeciwpowodziowej dużych inwestycji wymienił m.in. konieczność budowy suchego zbiornika w Racławicach Śląskich. „Zabezpieczyłby on dorzecze Osobłogi i pozwolił zredukować falę powodziową na Odrze. Jednak to bardzo kosztowna inwestycja. Jej szacowana wartość to ok. 60 mln zł. Póki co nie ma pieniędzy na dokumentację” - dodał Bahryj. 

kat/ mki/ mhr/