"Dzięki wyraźnemu wzmożeniu aktywności budowlanej po okresie zastoju w latach 90., skala problemu mieszkaniowego Polski jest mniejsza niż dekadę temu, ale problem wciąż istnieje. Według kryteriów Eurostatu ponad 40 proc. mieszkańców Polski żyje w mieszkaniach, które uznawane są za przeludnione.

W chwili obecnej szczególnym problemem wydaje się być pewne niezbilansowanie struktury podaży. Wyraża się ono tym, że powstaje dużo mieszkań o małym metrażu oraz domów jednorodzinnych, a niewiele mieszkań średnich i dużych. W rezultacie, nie wszyscy mogą znaleźć na rynku ofertę odpowiednią dla siebie" - powiedział dr Adam Radzimski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, geograf miasta, stypendysta Gran Sasso Science Institute w L'Aquili we Włoszech, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.


I kontynuował: "Plany nowej polityki mieszkaniowej przedstawione zostały w expose premier Beaty Szydło w bardzo ogólnym zarysie. Wiadomo, że przewiduje się budowę mieszkań dla osób o niskich i średnich dochodach na gruntach należących do państwa. Tym, co odróżnia ten model od popularnego swego czasu systemu Towarzystw Budownictwa Społecznego, jest jednoznaczne stwierdzenie już na starcie, że najemcy poprzez płacenie czynszu będą mogli dojść do własności, co może przyciągnąć do tego programu więcej osób. Inicjatywa ta będzie jednocześnie testem zdolności do współpracy nowego rządu z samorządami. Nawet jeśli samorządy nie zaangażują się bezpośrednio poprzez wniesienie gruntów aportem, choć to zapewne zwiększyłoby skalę programu, to właśnie na nich spocznie główny ciężar odpowiedzialności za dobre zagospodarowanie nowo powstających osiedli, ich odpowiednie skomunikowanie itp. Niezależnie jednak od faktycznej skali, jaką osiągnąć może państwowy program, jego znaczenie będzie zapewne uzupełniające wobec systemu rynkowego".


Pełna treść artykułu pt. Ekspert: program mieszkaniowy rządu może być bardziej popularny niż TBS dostępny jest w serwisie ABC Budownictwo>>>