Prokuratura Rejonowa w Łowiczu skierowała akt oskarżenia w tej sprawie do łęczyckiego sądu. 44-letniej kobiecie grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności - poinformował w czwartek rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.


Śledztwo wszczęte zostało przez łowicką prokuraturę w związku z podejrzeniem nieprawidłowości, do jakich mogło dochodzić w zakresie sprawowania nadzoru nad jedną z rodzin zastępczych - małżonkami Janem i Bożeną A. z Łęczycy. Ich proces toczy się już przed miejscowym sądem - mężczyzna jest oskarżony o znęcanie się nad 9 dzieci i wykorzystywanie seksualne 7 z nich, a jego żona - o znęcanie się nad 10 podopiecznymi. O znęcanie się nad trojgiem podopiecznych odpowie też inna matka zastępcza z tego miasta.

44-latka była kierowniczką PCPR w Łęczycy od kwietnia 2007 r. Do jej zadań należało m.in. organizowanie opieki w ramach rodzin zastępczych i nadzór nad ich funkcjonowaniem.

Według prokuratury śledztwo wykazało liczne nieprawidłowości w nadzorze łęczyckiego PCPR nad obiema rodzinami zastępczymi. Ustalono, że małżonkom A. powierzono pełnienie zadań zawodowej, niespokrewnionej z dziećmi rodziny zastępczej, mimo niespełnienia przez nich ustawowych wymogów. Pomimo iż do Centrum już od 2007 r. docierały sygnały o złym traktowaniu przez nich dzieci, nie były one jednak weryfikowane, a na przestrzeni lat do tej rodziny skierowano w sumie 16 dzieci.

Ustalono, że małżonkom A. w lutym 2007 r. powierzono sprawowanie opieki nad 7 dziećmi. Już wówczas - według prokuratury - były zastrzeżenia co do sposobu sprawowania opieki nad dwójką dziewcząt. W kwietniu tego samego roku sąd zarządził natychmiastowe odebranie im dzieci i umieszczenie ich w placówce opiekuńczo-wychowawczej.

Nie przeszkodziło to jednak w zawarciu kilka dni później z małżonkami umowy zlecenia, podpisanej przez łęczyckiego starostę, na pełnienie przez nich funkcji rodziny zastępczej. Zawarto ją na czas nieoznaczony z możliwością wypowiedzenia.

Według śledczych umowa została podpisana, mimo iż przyszli rodzice zastępczy nie przedstawili wymaganych zaświadczeń lekarskich co do przeciwskazań zdrowotnych do sprawowania opieki nad dziećmi. Śledztwo wykazało zaś, że Jan A. od 1999 r. był trwale niezdolny do pracy i pozostawał na rencie chorobowej - zgodnie z przepisami takie osoby nie mogą pełnić funkcji zawodowej, niespokrewnionej z dzieckiem rodziny zastępczej.

"Dodatkowo opinia powołanego przez prokuraturę biegłego wykazała, że mężczyzna stanowił wręcz zagrożenie dla bezpieczeństwa powierzonych jego opiece dzieci" - zaznaczył Kopania.

Ustalono, że przez cały okres funkcjonowania, mimo takiego obowiązku, nie weryfikowano stanu zdrowia rodziców zastępczych. Zastrzeżenia śledczych budzi także częstotliwość i rzetelność wywiadów realizowanych na potrzeby PCPR, które w większości przypadków nie były przesyłane do sądu. "Nie przekazywano też sądowi innych informacji, odnoszących się do sytuacji dzieci w rodzinie zastępczej, a które pochodziły od samych dzieci, ich rodzin biologicznych, nauczycieli czy wychowawców" - zaznaczył prokurator.

Zdaniem prokuratury, to nie koniec nieprawidłowości. Przekraczane były też normy dot. liczby przydzielonych jednocześnie wychowanków. Nie przeprowadzano ocen rodziny zastępczej pod względem predyspozycji do pełnienia tej roli i jakości wykonywanej pracy, chociaż dwie pierwsze takie oceny powinny być dokonane w pierwszych dwóch latach od podpisania umowy, a kolejne - nie rzadziej niż co trzy lata. Samej rodzinie nie zapewniano dostatecznej pomocy poprzez ustanowienie koordynatora pieczy zastępczej, który powołany został dopiero 1,5 roku po wejściu w życie ustawy, która to nakazywała.

Według prokuratury pomimo kolejnych decyzji sądu z listopada 2009 r. i maja 2010 r. pozbawiających małżonków A. opieki nad dziećmi i napływających sygnałach o nieprawidłowościach, PCPR kierowało do nich następnych podopiecznych. W sumie do rodziny trafiło 16 dzieci, a umowę rozwiązano z nią dopiero wiosną 2014 r. W maju ub.r. rodzice zastępczy zostali zatrzymani i aresztowani.
Tym samym śledztwem objęta została też rodzina zastępcza prowadzona przez Elżbietę M., która oskarżona została o znęcanie się nad podopiecznymi. W jej przypadku nieprawidłowości dotyczą przede wszystkim tego, że skierowano do niej czworo dzieci, choć posiadała kwalifikacje do bycia rodziną zastępczą tylko dla dwójki. "Zastrzeżenia budzi także nadzór PCPR nad tą rodziną zastępczą, a zwłaszcza nad sytuacją przebywającego w niej rodzeństwa" - zaznaczył Kopania.

Łowicka prokuratura oskarżyła b. kierowniczką łęczyckiego PCPR o niedopełnienie obowiązków. W śledztwie kobieta nie przyznała się do winy. Według niej nie było podstaw do uznania, iż w nadzorowanych przez nią rodzinach zastępczych dochodziło do nieprawidłowości, a przeszkodą w sprawowaniu właściwego nadzoru były ograniczenia finansowe.

Według prokuratury wśród dowodów w tej sprawie jest bogata dokumentacja, zeznania licznych świadków, w tym kuratorów, pedagogów, nauczycieli, członków rodzin biologicznych poszczególnych dzieci, które trafiały do rodzin zastępczych, a także pracowników PCPR w Łęczycy. (PAP)