Dwa miesiące po wyborach regionalnych, w których absolutną większość w parlamencie Katalonii uzyskali secesjoniści, utworzenie rządu blokują spory między koalicją Razem dla Tak a CUP. W liczącym 135 miejsc parlamencie zasiada 62 deputowanych Razem dla Tak i 10 posłów CUP.

Artur Mas, kandydat Razem dla Tak, jest krytykowany przez CUP za politykę oszczędności.

Antykapitalistyczne ugrupowanie podejmie decyzję 27 grudnia podczas spotkania swych działaczy. Jednak już w niedzielę sprzeciwiali się oni inwestyturze Masa.

Jeśli do 9 stycznia 2016 roku parlament nie zdoła wybrać nowego szefa władz wykonawczych, konieczne będzie rozpisanie nowych wyborów regionalnych, czwartych od 2010 roku.

"Niech się pospieszą, bo czas ucieka" - ostrzegł deputowany CUP Sergi Saladie. Zaapelował do Razem dla Tak, by zgłosiła kandydata, który byłby do zaakceptowania dla większości ugrupowań, a także by przedstawiła swój plan środków socjalnych.

Trudności secesjonistów w tworzeniu regionalnego rządu, którego zadaniem ma być doprowadzenie do ogłoszenia niepodległości Katalonii w 2017 roku, mogą przyczynić się do złagodzenia napięć podczas kampanii przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 20 grudnia - komentuje agencja AFP.

Szef konserwatywnego rządu w Madrycie Mariano Rajoy, wielki przeciwnik separatystów, próbuje prowadzić swą partię do kolejnego zwycięstwa. Jednak politycznemu pejzażowi w Hiszpanii, w którym od 30 lat dominuje prawicowa Partia Ludowa (PP) i Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE), zagrażają dwie nowe formacje: centrowo-liberalne Ciudadanos (Obywatele) i antyliberalne PODEMOS (Możemy).

Kluczowym tematem kampanii jest właśnie przyszłość Katalonii. 9 listopada kataloński parlament przyjął rezolucję w sprawie formalnego rozpoczęcia procesu tworzenia niezależnego państwa katalońskiego.

Na 7,5-milionową Katalonię, najbardziej uprzemysłowiony region kraju, przypada 20 proc. PKB Hiszpanii.(PAP)