Stworzenie 400 klubów obywatelskich przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna zapowiedział w styczniu podczas swojego inauguracyjnego wystąpienia w roli szefa PO. Ogólnopolska inauguracja klubów miała miejsce na początku marca w Krakowie.

Otwierając dyskusję Klubu Obywatelskiego we Wrocławiu Schetyna podkreślił, że kohabitacja polityki i aktywności obywatelskiej to jeden z pomysłów, które należy koniecznie podejmować.

„Trzeba szukać takich dobrych pomysłów i dzielić się już zdobytym doświadczeniem. To bardzo ciekawy temat, jaką przestrzeń zajmują ruchy miejskie i jaki jest ich wpływ na wybory samorządowe; gdzie jest granica dobrej polityki” - wskazał szef PO.

Dyskusję na temat "Ruchy miejskie i ich wpływ na wybory samorządowe" prowadziła radna wojewódzka Aldona Wiktorska-Święcka, w ostatnich wyborach samorządowych kandydatka na prezydenta Wrocławia formacji Bezpartyjni Samorządowcy.

Jednym z gości spotkania był prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, który w 2010 r. w wyborach samorządowych jako lider ruchów miejskich i kandydat porozumienia „My Poznaniacy” zdobył ponad 7 proc. głosów. W 2013 r. wstąpił do PO, by rok później jako kandydat tej partii wygrać wybory prezydenckie w II turze.

Zdaniem Jaśkowiaka ruchy miejskie w Poznaniu były formą sprzeciwu wobec władzy samorządowej i „zapoczątkowały potrzebę zmian”.

„Od 2007 r. narastał sprzeciw wobec polityki, która doprowadzała (do tego), że deweloperzy zabudowywali coraz bardziej zieloną część miasta, która istniała w centrum jeszcze od czasów niemieckich. To był ten impuls” - powiedział Jaśkowiak.

W ocenie prezydenta po latach ruchy miejskie „okrzepły i nauczyły się współpracować ze sobą i władzą, dzięki czemu wnoszą dużą energię w życie miasta”.

Drugi z gości - politolog dr Jarosław Flis - zwrócił uwagę, że w Polsce wciąż mocny jest „mit bezpartyjnego fachowca i niechęć do partii politycznych”.

„Mówimy o ruchach miejskich, ale kto jest odpowiedzialny za bezruch miejski? W mojej ocenie to partie władzy i wciąż żywy mit bezpartyjnego fachowca jako najlepszego człowieka bez partyjnej etykietki. (...) Ta polska specyfika, czyli równowaga między partią a nie-partią, wciąż będzie miała wpływ na aktywność obywatelską” - mówił Flis.

Jaśkowiak zaznaczył, że w jego przypadku „partyjna przynależność go nie uwiera i można to połączyć z aktywnością w ruchu miejskim”.

„Może dlatego, że decyzja była dojrzała, bo wstąpiłem do PO jako 50-letni mężczyzna. Jeśli zmienił się mój punkt widzenia, to bardziej z powodu samego wyboru na prezydenta, bo rzeczywiście punkt widzenia zależy od puntu siedzenia. (...) Chodzi o odpowiedzialność za zmiany, za koncepcję rozwoju miasta” - mówił prezydent miasta.

Przekonywał, że współpracuje ze wszystkimi środowiskami i stara się wyzwalać aktywność mieszkańców.(PAP)