"Nie będę ogłaszał kolejnego konkursu, bo widzę, że to nie ma sensu. Osoby, które się zgłaszają albo nie spełniają wymogów formalnych, albo odpadają w rozmowie kwalifikacyjnej. Nie będę zatrudniał nikogo na siłę, bo to jest zbyt odpowiedzialne stanowisko" - powiedział PAP prezydent Elbląga. Jerzy Wilk dodał, że brak sekretarza w urzędzie sprawia, że on ma z tego powodu więcej pracy. "Bo do sekretarza należy zarządzanie urzędem, teraz robię to ja i moi zastępcy" - powiedział Wilk.

Ostatni sekretarz odszedł z pracy w elbląskim magistracie z końcem 2011 roku, gdy prezydentem miasta był odwołany potem w referendum Grzegorz Nowaczyk z PO. Za rządów Nowaczyka ogłoszono cztery konkursy na to stanowisko, ale żaden nie wyłonił nowego sekretarza miasta. Wybrany w przedterminowych wyborach w połowie 2013 roku Jerzy Wilk (PiS) także ogłosił konkurs na sekretarza.

"Wpłynęły dwa zgłoszenia, od osób z Elbląga i Braniewa. Ta z Elbląga nie spełniała wymogów formalnych, ta z Braniewa odpadła w rozmowie" - przyznał PAP prezydent Elbląga i dodał, że w związku z takim obrotem sprawy nie zamierza w najbliższym czasie ogłaszać kolejnego konkursu na stanowisko sekretarza.

O tym, że urząd powinien mieć sekretarza mówi "Ustawa o pracownikach samorządowych". Wedle przepisów osoba piastująca tę funkcję odpowiada m.in. za organizację pracy urzędu.

W ogłoszeniu o naborze na to stanowisko elbląski magistrat informował m.in., że kandydaci na sekretarza Elbląga winni mieć wyższe wykształcenie o kierunku prawo lub administracja i co najmniej 6-letni staż pracy na stanowiskach urzędniczych, przy czym co najmniej 4-letni staż na kierowniczych stanowiskach urzędniczych.

Jak powiedział PAP dr Stefan Płażek z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, brak sekretarza jest niezgody z ustawą i za to organ kontrolny (tj. wojewoda) może wyciągać konsekwencje wobec prezydenta miasta.

Rzecznik wojewody warmińsko-mazurskiego Edyta Wrotek powiedziała PAP, że prawnicy wojewody będą obserwowali działania prezydenta Elbląga w tym zakresie. "Jeśli rzeczywiście nie będzie sekretarza, ani nie będzie prowadzony nabór na to stanowisko, to będziemy wzywać prezydenta do przestrzegania zapisów ustawy o pracownikach samorządowych" - zapowiedziała Wrotek.

Dr Płażek powiedział PAP, że wysokie wymagania stawiane przez ustawę sekretarzom nawiązują do czasów przedwojennych, gdy ten urzędnik był najlepiej wykształconym w całym urzędzie, miał m.in. obowiązek posiadania matury i de facto to na nim opierała się praca urzędów gmin i miast.

"A teraz prawo stanowi, że sekretarz jest osobą apolityczną, czyli spoza układu, co często bardzo się nie podoba wójtom, burmistrzom czy prezydentom. Spotkałem się z tym, że sekretarze są traktowani jak kwiatek u kożucha, ale obowiązek posiadania sekretarza istnieje i tu nie ma tłumaczenia" - podkreślił dr Płażek. Według niego trudno uwierzyć, że w tak dużym mieście nie można znaleźć kandydata na stanowisko sekretarza.

"Wiadomo, że z pustego to i Salomon nie naleje, ale może warto się przyjrzeć metodom naboru, temu, czy prezydent stara się na 100 procent, by znaleźć sekretarza? To jest moim zdaniem pole do popisu dla radnych opozycji i działań organu kontrolnego jakim jest wojewoda" - powiedział prawnik.