“Wybory europejskie w maju to okazja do refleksji na temat tego, jak unijne instytucje mogą lepiej służyć dobru publicznemu. Jeśli nowe władze UE myślą poważnie o powstrzymaniu spadku zaufania do UE, muszą zająć się kwestią korupcji, zanim wybuchnie jakiś skandal" - ocenił dyrektor biura TI przy UE Carl Dolan, cytowany w komunikacie tej organizacji.

TI wzięła pod lupę 10 unijnych instytucji; jest to pierwszy tego typu raport. Organizacja podkreśla, że chociaż UE ma przepisy dotyczące walki z korupcją i unikania konfliktu interesów, to nie są one należycie egzekwowane.

W raporcie zawarto m.in. rekomendację, by utworzyć obowiązkowy rejestr ponad 15 tys. lobbystów działających w Brukseli. Miałby on pokazywać, w jaki sposób wpływają oni na unijne prawo i pozwoliłby skuteczniej unikać konfliktu interesów.

Dolan zauważył, że podczas gdy europejscy lobbyści prowadzą swą działalność w większości w tajemnicy, w Brukseli panuje powszechne samozadowolenie z poziomu walki z korupcją i zwalczania zjawiska konfliktu interesów. "Niedbałe podejście Komisji Europejskiej i innych instytucji do tej kwestii jest szczególnie ryzykowne, biorąc pod uwagę, że w Brukseli nie istnieją żadne listy lobbystów lub osób, z którymi mają oni kontakt" - zaznaczył Dolan.

Rzecznik Komisji Europejskiej ds. administracji Antony Gravili powiedział w czwartek, że raport TI wpisuję się w toczącą się już w UE debatę na temat przeciwdziałania korupcji i konfliktowi interesów. Zaznaczył, że KE jest jedną z najbardziej otwartych, przejrzystych i skrupulatnie sprawdzanych instytucji publicznych na świecie.

Gravili podkreśli, że także w raporcie TI odnotowano, iż KE "stosuje wszechstronne środki zmierzające do tego, aby zredukować ryzyko korupcji do minimum".

Jak jednak komentuje Reuters, w kontekście majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego zawarta w raporcie krytyka unijnych instytucji - w tym PE, który według TI odmówił współpracy w badaniu - może stanowić oręż dla eurosceptyków.

Z Brukseli Marzena Kozłowska (PAP)