„Dziś rano zadzwonił do mnie dzielnicowy, który poprosił, żebym się stawił na policję. Nie mam takiego obowiązku, ale zgłoszę się, bo jestem prawym obywatelem” - powiedział Miernik PAP na kilkadziesiąt minut przed przyjściem do komendy.

Wcześniej informację o tym, że Miernik przyjdzie na policję rozesłali mediom przedstawiciele organizacji nazywającej się Ruchem Byłych i Przyszłych Więźniów Politycznych „Niezłomni”. Miernik mieszka w Będzinie, ale - jak powiedział - piątkowy poranek spędził w Katowicach, załatwiając "sprawy organizacyjne”.

Jak ustaliła PAP na policji, Miernik najprawdopodobniej nie zostanie formalnie zatrzymany, bo będzińscy policjanci nie mają takiego nakazu. W piątek w tamtejszej komendzie może dostać wezwanie na przesłuchanie na policji w Warszawie, gdzie prowadzone jest postępowanie dotyczące ataku na sędzię. Druga możliwość to odczytanie mu zarzutu stawianego przez stołeczne organa ścigania i odebranie wyjaśnień już w będzińskiej komendzie.

„Komendant policji w Będzinie jest w tej sprawie w kontakcie z jednostką policji w Warszawie, która prowadzi postępowanie. Dalszy bieg tej sprawy będzie zależał od wzajemnych uzgodnień” - powiedział PAP rzecznik śląskiej policji Andrzej Gąska.

Jak wcześniej informowała stołeczna policja, sprawca ataku na sędzię ma usłyszeć zarzuty znieważenia funkcjonariusza publicznego podczas czynności służbowych. Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności lub do roku więzienia.

W środę w Sądzie Okręgowym w Warszawie przesłuchiwano dwoje psychiatrów, którzy uznali, że zdrowie 88-letniego Kiszczaka nie pozwala na sądzenie go po raz piąty w sprawie przyczynienia się do śmierci dziewięciu górników kopalni "Wujek" w 1981 r. Posiedzenie było jawne dla mediów. Gdy sędzia ogłosiła, że tylko samo przesłuchanie biegłych odbędzie się - tak jak zawsze w tego typu sprawie - przy drzwiach zamkniętych, obecna w sali jako publiczność grupa z Adamem Słomką zaprotestowała, głośno wyrażając niepochlebne dla sądu opinie. Wtedy sędzia Anna Wielgolewska ogłosiła przerwę w posiedzeniu. Gdy wychodziła z sali, Miernik rzucił w nią tortem z bitą śmietaną. Sędzia dostała tortem w głowę.

Słomka zapowiedział też podobne tego typu akcje. W ub. roku Słomkę ukarano w tym samym sądzie aresztem za zakłócenie ogłaszania wyroku ws. stanu wojennego. Atak na sędzię stanowczo potępiła Krajowa Rada Sądownictwa. Kierownictwo sądu okręgowego wyraziło "głębokie poruszenie" incydentem. Oburzenie wyrazili szef stowarzyszenia "Iustitia" i warszawska palestra.