Komisje polityki społecznej i rodziny oraz samorządu terytorialnego rozpoczęły w środę rozpatrywanie sprawozdania podkomisji zajmującej się projektem ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej. Najwięcej emocji wzbudziła wprowadzona przez podkomisję poprawka zaproponowana przez pełnomocniczkę rządu ds. równego traktowania Elżbietę Radziszewską dotycząca instytucji patrona.
Zapis miał być odpowiedzią m.in. na problem eurosieroctwa. Mówił, że w sytuacji, gdy rodzice wyjeżdżają do pracy za granicę lub z innych powodów nie mogą zajmować się dziećmi, mogą powierzyć je patronowi, czyli wskazanej przez siebie osobie. Zaświadczenie o patronacie miał wydawać wójt po przeprowadzeniu wywiadu środowiskowego.
Jak tłumaczyła Magdalena Kochan (PO), przewodnicząca podkomisji, która wprowadziła tę poprawkę, rozwiązanie to miało być "odpowiedzią na bardzo poważny problem społeczny" i próbą wyjścia z trudnej sytuacji, w jakiej są rodzice wyjeżdżający do pracy za granicę, którzy nie mogą zabrać ze sobą dzieci. Jej zdaniem jest ono dobre, bo nie wkracza w prawa rodzicielskie, ale nie pozostawia dziecka bez opieki i wskazuje osobę, która podejmuje ważne dla niego decyzje pod nieobecność rodziców, np. dotyczące zdrowia czy nauki. Przypomniała, że zapis został wypracowany przez zespół działający przy biurze Radziszewskiej, w pracach którego brali udział m.in. przedstawiciele resortu sprawiedliwości i Rzecznika Praw Dziecka.
Za "kuriozalny" zapis o patronacie uznała Elżbieta Rafalska (PiS). "To zmierza do tego, by zdjąć z rodziców odpowiedzialność za dzieci i usankcjonować ich nieodpowiedzialność. To zły kierunek przeciwdziałania eurosieroctwu" - mówiła. Podkreśliła, że nie zostało określone, na jak długo można powierzyć dziecko patronowi. Jej zdaniem są to "szerokie wrota do nadużyć"; przekonywała, że zapis stwarza ryzyko powierzania - zgodnie z prawem - dzieci w niewłaściwe ręce, np. pedofilii.
Także przedstawiciele strony społecznej opowiedzieli się przeciwko temu rozwiązaniu. "Są wyraźne wymogi dotyczące rodzin zastępczych i adopcyjnych, a tu otwieramy furtkę do tworzenia rodzin quasizastępczych. W zamian za korzyści finansowe rodzice mogą powierzać dzieci dowolnym osobom, które nie będą musiały przechodzić długotrwałych procedur kwalifikacyjnych" - mówił Tomasz Polkowski z Towarzystwa "Nasz Dom".
Przeciwko temu rozwiązaniu stanowczo zaprotestowała minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedan. Krytykowała zarówno jego meritum, jak i tryb wprowadzenia go bez analiz i bez konsultacji z MPiPS, które jest autorem projektu ustawy.
"Takie rozwiązanie jest sprzeczne z obowiązującą w naszym kraju normą społeczną. Migracje zarobkowe jeszcze długo będą miały miejsce, ale nie ma rozgrzeszenia dla porzucania dziecka. Dla rodziców nie ma ważniejszej funkcji niż opieka nad dziećmi. Nie możemy sankcjonować rozwiązań ułatwiających podejmowanie pochopnych decyzji i przekazywania dziecka jak rzeczy" - mówiła.
Dodała, że jeśli dziecko jest chore, ma problemy, rodzice powinni być przy nim. "Jeśli nie mogą, mamy system instytucjonalnego wsparcia po to, żeby im pomóc" – zaznaczyła Fedan.
Podkreśliła, że zapis nie jest zgodny z treścią projektu, który dotyczy wsparcia dla rodzin przeżywających problemy. "Nie można utwierdzać rodziców w przekonaniu, że istnieją łatwe rozwiązania takie jak przekazanie dzieci komu innemu" - mówiła. Wskazała, że wprowadzanie tak głęboko ingerujących w treść projektu poprawek na tym etapie prac mogłoby być niezgodne z konstytucją. Ten pogląd podzielili legislatorzy.
Fedak zaznaczyła, że jej resort dostrzega problem eurosieroctwa, ale sprzeciwia się próbom rozwiązywania go w taki sposób.
Przewodniczący komisji polityki społecznej i rodziny Sławomir Piechota (PO) zaproponował, by zrezygnować z tego zapisu. Posłowie zdecydowali o wykreśleniu wprowadzonej przez podkomisję poprawki.
Celem ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej jest przede wszystkim zmniejszenie liczby dzieci umieszczanych poza rodziną, poprzez działania profilaktyczne, wspomagające i pracę z rodziną.
Rodzinom, które mają kłopoty wychowawcze, mają pomagać asystenci rodziny, rodzinom zastępczym - rodziny wspomagające, dzięki którym rodzice zastępczy będą mogli np. iść na urlop. Mają mieć także zapewnione profesjonalne wsparcie specjalistów.
W myśl projektu, jeśli dojdzie już do konieczności odebrania dziecka z rodziny biologicznej - najmłodsze dzieci mają być umieszczane w rodzinnych formach opieki zastępczej, docelowo zlikwidowane mają zostać duże domy dziecka, pozostaną jedynie małe placówki świadczące głównie usługi specjalistyczne.
Ustawa uregulować ma również kwestie adopcji. Po wejściu w życie ustawy ma to być zadanie rządowe zlecone marszałkom województw, którzy będą odpowiedzialni za organizowanie procedur adopcyjnych na swoim terenie.(PAP)