W maju Trybunał Konstytucyjny uznał uprawnienie ministra sprawiedliwości do żądania akt spraw z sądów wojskowych za niezgodne z konstytucją. TK badał tę sprawę na wniosek prezydenta Andrzeja Dudy, który skierował ustawę do Trybunału w trybie kontroli prewencyjnej, przed jej ewentualnym podpisaniem.

W orzeczeniu z maja TK uznał, że nadzór administracyjny ministra nad sądami jest dopuszczalny, o ile nie narusza zasad niezależności i niezawisłości, tymczasem żądanie przez ministra akt sprawy będącej w toku zaburza jej przebieg i może stanowić presje na sędziego. TK podkreślił, że nadzór ministra nie może obejmować wymiaru sprawiedliwości, jest bowiem zastrzeżony dla sądów.

O opinię rekomendującą zwrot ustawy Sejmowi w celu usunięcia nieprawidłowości apelował prezydencki minister Andrzej Dera. "Ponieważ sentencja ma zakresowy charakter, naszym zdaniem sprawa prawa powinna wrócić do rozpatrywania przez parlament" – powiedział. Do jego stanowiska przyłączyli się przedstawiciele resortów sprawiedliwości i obrony.

W październiku ub. roku TK badał analogiczny przepis ustawy o ustroju sądów powszechnych, dotyczący prawa do żądania przez ministra sprawiedliwości akt sprawy sądowej. Trybunał uznał przepis za niekonstytucyjny.

Majowy wyrok TK w sprawie sądów wojskowych został opublikowany.

W razie uznania przez TK, że niekonstytucyjne przepisy nie są nierozerwalnie związane z całą ustawą, prezydent ma do wyboru podpisać ustawę z wyłączeniem niekonstytucyjnych przepisów lub zwrócić całą ustawę Sejmowi w celu usunięcia niezgodności z konstytucją stwierdzonych przez Trybunał. (PAP)