Jak dowiedziała się PAP w piątek w sądzie, jedna z oskarżonych osób, która nie stawiła się na rozprawie, dostarczyła zaświadczenie lekarskie potwierdzone przez lekarza sądowego. Kolejny termin wyznaczono na 17 września.
Poprzednie próby odczytania aktu oskarżenia nie powiodły się także z powodu nieobecności części oskarżonych. W jednym przypadku sprawę odroczono po tym, jak jedna z podsądnych oświadczyła, że leczy się psychiatrycznie. |
Akt oskarżenia trafił do sądu w marcu ubiegłego roku. Katowicka prokuratura oskarżyła Włodzimierza W. m.in. o korupcję i przekroczenie uprawnień. Wraz z nim aktem oskarżenia objęto dziewięć osób, którym zarzucono poświadczanie nieprawdy i pośrednictwo we wręczaniu łapówek.
Dziesięciorgu oskarżonym postawiono w sumie 41 zarzutów. Dziewięć z nich dotyczy Włodzimierza W. Po zatrzymaniu został on odwołany ze stanowiska szefa śląskiego więziennictwa. To najwyższy rangą funkcjonariusz służby więziennej, jaki trafił do aresztu.
Wymienione w akcie oskarżenia zarzuty dotyczą okresu od sierpnia 2005 do 2008 r., kiedy W. pełnił różne funkcje w śląskiej służbie więziennej - najpierw był dyrektorem zakładu karnego w Jastrzębiu Zdroju, potem dyrektorem okręgowym służby więziennej w Katowicach. W. nie przyznaje się do winy. Jego obrona uznaje postawione mu zarzuty za bezpodstawne.
Płk W. jest oskarżony przede wszystkim o przyjmowanie korzyści majątkowych za wydawanie więźniom przepustek, ale także np. za przyjęcie kogoś do pracy w służbie więziennej czy przeniesienie funkcjonariusza do innego ośrodka.
Według śledztwa wśród przyjętych przez Włodzimierza W. korzyści majątkowych była m.in. bryczka, telewizor, 10 butelek alkoholu, kosmetyki, pieniądze w kwocie 1,5 tys. zł i rynny do jego domu. Inną korzyścią majątkową miały być też prace budowlane na posesji oskarżonego, wykonywane przez osoby osadzone.
Prokuratura dysponuje dowodami w postaci nagrań rozmów telefonicznych czy bilingów, a także nagraniem z monitoringu sklepowego. Kobieta załatwiająca przepustkę dla męża kupiła tam wskazany przez W. telewizor, który śledczy zdjęli później ze ściany w domu pułkownika; faktura została u kobiety. Jej mąż dostał przepustkę. Na nagraniu widać zarówno kobietę, jak i W.
Innym razem W. miał doradzić więźniowi, co powinien zrobić, aby zdobyć przepustkę - było to w czasie, gdy w Polsce przebywał papież i przepustek nie udzielano. Za radą pułkownika mężczyzna, który chciał wyjść z więzienia, by zagrać w meczu ligi okręgowej w drużynie Górnika Ornontowice, przedstawił fałszywe zaświadczenie o chorobie matki. W. powoływał się też na wpływy w szpitalu MSWiA w Katowicach, obiecując zmianę w dokumentacji, umożliwiającą pracę w służbie więziennej.
Wśród oskarżonych jest również pracownica urzędu stanu cywilnego, która bezprawnie wystawiała duplikaty aktów zgonu. Były one potem podstawą do przepustek dla osób utrzymujących, że zmarła osoba to ich krewny.
Za pośrednictwo i powoływanie się na wpływy odpowiedzą natomiast bracia Marek i Ryszard K., którzy żądali łapówek za załatwienie przepustek, powołując się na dobre kontakty z W. Wśród oskarżonych jest funkcjonariusz służby więziennej, który woził więźniów do prac budowlanych przy domu W. oraz lekarz, który wystawił fałszywe zaświadczenie lekarskie potrzebne do załatwienia jednej z przepustek.
Trzy inne akty oskarżenia objęły osoby, które zdecydowały o dobrowolnym poddaniu się karze. Jedną z nich jest b. dyrektor Biura Kadr i Szkolenia Centralnego Zarządu Więziennictwa w Warszawie, wcześniej kadrowiec służby więziennej w Katowicach, Grzegorz G. Prokuratura postawiła mu zarzut pomocnictwa w udzieleniu korzyści majątkowej. G. przeszedł już na emeryturę.
Zanim W. został szefem Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Katowicach, był m.in. rzecznikiem prasowym Inspektoratu, potem kierował Zakładem Karnym w Jastrzębiu Zdroju. W kwietniu 2005 r. został na wniosek ministra sprawiedliwości Andrzeja Kalwasa odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi za wzorowe, wyjątkowo sumienne wykonywanie obowiązków zawodowych. Włodzimierzowi W. grozi osiem lat więzienia. (PAP)