O zdjęciu z wokandy zaplanowanej na maj sprawy Wacha poinformował rzecznik prasowy olsztyńskiego Sądu Okręgowego sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski. Przyznał, że powodem zdjęcia tej sprawy jest fakt, że zarówno on, który miał tę sprawę przydzieloną, jak i inni sędziowie złożył wniosek o wyłączenie z rozpoznania tej sprawy.

"Wciąż odbieramy od sędziów oświadczenia dotyczące wyłączenia się z tej sprawy. Nie wykluczamy, że poprosimy Sąd Najwyższy lub białostocką apelację o przeniesienia jej poza okręg olsztyński" - dodał sędzia Dąbrowski-Żegalski.

Decyzje olsztyńskich sędziów wiążą się z wnioskiem dowodowym złożonym przez obrońcę Jacka Wacha. Wniósł on o przesłuchanie w charakterze świadków kilku prokuratorów i wyjawił, że chce sprawdzić, czy w trakcie śledztwa dotyczącego Wacha nie doszło do popełnienia przez nich przestępstw urzędniczych. Ponieważ sędziowie z tymi prokuratorami na co dzień współpracują odmawiają ponownego sądzenia Wacha. Swoje odmowy argumentują koniecznością zachowania bezstronności.

Adwokat Jacka Wacha mecenas Jakub Orłowski już wcześniej przyznał, że decyzje olsztyńskich sędziów "są takie, jak być powinny".

 
Kodeks postępowania karnego. Przepisy>>>

Sprawa Jacka Wacha jest bezprecedensową w polskiej kryminalistyce: przed laty Wacha skazano na dożywocie za zabójstwo Tomasza S. Na winę Wacha miały wskazywać m.in. badania DNA szczątków, które wyłowiono z jeziora Pluszne pod Olsztynem (zidentyfikowano je jako Tomasza S.).

Po ponad 15 latach kto inny przyznał się do zabójstwa S. i wskazał miejsce jego pochówku - w lesie pod Olsztynem. Badania szczątków z lasu z całą pewnością wykazały, że to właśnie był Tomasz S. W związku z nowymi okolicznościami sprawy Sąd Najwyższy anulował Wachowi dożywocie i nakazał osądzić go ponownie - to właśnie ten proces miał się toczyć w Olsztynie. Wach wkrótce po decyzji Sądu Najwyższego wyszedł na wolność.

Jacek Wach od początku oskarżania do o zabójstwo Tomasza S. nie przyznawał się do winy i podnosił, że w sprawę został "wrobiony" przez policjantów i prokuratorów. Wach jeszcze siedząc w więzieniu mówił, że najbardziej mu zależy na odkryciu manipulacji materiałem dowodowym w jego sprawie, i na wskazaniu, jak organa ścigania "znajdą paragraf na każdego". Wach podawał w tych rozmowach nazwiska prokuratorów, których teraz jego adwokat chce przesłuchać na procesie. (PAP)