Prawnicy Rady UE zaopiniowali, że wprowadzenie podatku od transakcji finansowych (FTT) w 11 krajach UE od 2014 r. byłoby niezgodne z prawem, naruszałoby kompetencje krajów nieuczestniczących w podatku oraz stanowiłoby przeszkodę dla swobodnego przepływu kapitału na wspólnym rynku. Jak napisał Reuters, opinia ta - choć niewiążąca - może być ostatecznym ciosem dla pomysłu FTT.

Na opinię prawników Rady UE ostro zareagowała Komisja Europejska. "Stanowczo nie zgadzamy się z opinią służb prawnych Rady UE w sprawie FTT (...). Komisja przeprowadziła staranną analizę prawną przed prezentacją propozycji (ws. wprowadzenia podatku)" - napisała we wtorek w oświadczeniu rzeczniczka komisarza UE ds. podatków Algirdasa Szemety, Emer Traynor.

Rzeczniczka wyraziła opinię, że propozycja wprowadzenia FTT w 11 krajach jest zgodna z prawem UE i prawem międzynarodowym oraz że nie stwarza ryzyka dyskryminacji żadnego kraju. "Służby prawne KE przeanalizują dokładniej opinię służb Rady UE i wrócimy do tej kwestii na forum Rady UE. Oczekujemy, że kraje członkowskie nie tylko przyjmą do wiadomości tę opinię, ale też ocenią ją krytycznie, uwzględniając obszerną analizę prawną Komisji" - głosi oświadczenie Traynor.

Na fali pociągania do odpowiedzialności banków za kryzys finansowy Komisja Europejska starała się w 2011 r. przekonać największe potęgi gospodarcze skupione w G20 do wprowadzenia globalnego podatku od transakcji finansowych. Gdy to się nie udało, KE zaproponowała wprowadzenie podatku w samej UE, ale i tu napotkała opór, zwłaszcza ze strony Wielkiej Brytanii. Ostatecznie, w efekcie braku zgody całej UE (decyzje podatkowe w UE wymagają jednomyślności), do tzw. wzmocnionej współpracy ws. wprowadzenia podatku zgłosiło się 11 krajów. Nie zapadła jednak jeszcze ostateczna decyzja o wprowadzeniu podatku w tych państwach.

Opinia prawników Rady UE nie jest wiążąca i Niemcy, które popierają podatek, wciąż optują za szybkim jego przyjęciem. Podatek miałby przynieść rządom przychody w wysokości 35 mld euro rocznie.

Po negatywnej opinii prawników 11 chętnych krajów będzie musiało zastanowić się, czy chcą się wycofać, czy też zmienić kształt podatku. Reuters mówi o możliwości wprowadzenia uproszczonej wersji podatku FTT na wzór opłaty skarbowej od zakupu akcji pobieranej przez Brytyjczyków (stamp duty).

Do wzmocnionej współpracy ws. wdrożenia FTT przystąpiły: Francja, Niemcy, Grecja, Austria, Słowenia, Belgia, Portugalia, Włochy, Hiszpania, Estonia, Słowacja.

Zgodnie propozycją KE podatek od transakcji finansowych miałby być nakładany na wszystkie transakcje instrumentami finansowymi przeprowadzane między instytucjami finansowymi, jeżeli co najmniej jedna ze stron transakcji znajduje się w kraju objętym podatkiem. FTT ma być niski - obrót akcjami i obligacjami byłby opodatkowany według stawki 0,1 proc., a obrót instrumentami pochodnymi według stawki 0,01 proc.

Wyjściowy pomysł KE polegał też na tym, że dwie trzecie zysków z podatku trafiałyby do budżetu UE na lata 2014-2020 jako tzw. nowe źródło dochodu, a nie tylko do budżetów narodowych. Ale dotychczas większość ministrów państw popierających FTT mówiła, że chce, by wszystkie dochody z FTT trafiały do budżetów narodowych. Takie stanowisko zajmowały m.in. Niemcy.

Traktat UE przewiduje możliwość tzw. wzmocnionej współpracy co najmniej dziewięciu państw, gdy jakaś propozycja nie uzyskuje poparcia rządów "27".

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)

jzi/ az/ mc/