Powołanie komisji to konsekwencja afery Luxebmbourg Leaks, która wybuchła w listopadzie ub. roku. Media ujawniły wówczas, że decyzje podatkowe władz Luksemburga umożliwiały ponad 300 koncernom płacenie bardzo niskich podatków przez wiele lat. Wskutek tych praktyk inne kraje traciły miliony na niezapłaconych przez te firmy podatkach. Afera uderzyła w nowego szefa Komisji Europejskiej i byłego wieloletniego premiera Luksemburga Jean-Claude'a Junckera.

Zobacz: Wielkie firmy korzystały z elastycznych przepisów podatkowych w Luksemburgu >>

Nadzwyczajna komisja europarlamentu ma działać co najmniej przez sześć miesięcy. W jej skład wejdzie 45 eurodeputowanych. Ma ona przeanalizować decyzje podatkowe państw UE pod kątem naruszania albo niewłaściwego wdrażania prawa UE w sferze podatków, a także opracować propozycje przeciwdziałania takim praktykom.

Kandydatem na szefa komisji jest francuski chadek Alain Lamassoure, były szef komisji budżetowej PE.

O przeprowadzenie przez PE dochodzenia w sprawie praktyk podatkowych państw UE wystąpiła frakcja Zielonych. Chcieli oni jednak powołania komisji śledczej, która - w ocenie Zielonych - miałaby większe prerogatywy niż komisja nadzwyczajna. Szef tej frakcji, Belg Philippe Lamberts, zarzucił największym grupom politycznym w europarlamencie zablokowanie ze względów politycznych powołania komisji śledczej.

Zobacz: Europarlament zdecyduje czy komisja śledcza zbada przypadki unikania podatków >>

"Po miesiącach obstrukcji ze strony przewodniczącego PE Martina Schulza i liderów największych grup politycznych, możemy być zadowoleni, że odbędzie się przynajmniej stałe dochodzenie w poważnych sprawach, które ujrzały światło dzienne po aferze Luxembourg Leaks (...) Nie byłoby to możliwe bez presji naszej frakcji" - oświadczył w czwartek Lamberts.

Anna Widzyk (PAP)

awi/ klm/ ro/