"Nie możemy ciągle protestować w takiej czy innej formule. A rząd nic sobie z tego nie robi, dlatego teraz przez blisko tydzień będziemy przed urzędem wojewódzkim (...)" - powiedział dziennikarzom Jurek.

Jak mówił, "czas oczekiwania i pseudodyskusji już się skończył". "Teraz będziemy się upominać stanowczo. Nie wykluczamy bardziej radykalnego wariantu. Zobaczymy, jaki będzie odzew strony rządowej na nasze postulaty" - powiedział Jurek.

Związkowcy w grudniu 2012 r. i marcu 2013 r. przekazali zachodniopomorskiemu wojewodzie swoje postulaty adresowane do premiera Donalda Tuska. Ich zdaniem do tej pory rząd nie odniósł się do nich.

Domagali się w nich m.in. wycofania się z planów nowelizacji i liberalizacji kodeksu pracy w kwestii wydłużenia okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy, podwyższenia wysokości płacy minimalnej, uporządkowania kwestii umów śmieciowych i stworzenia ustawy o systemie rekompensat dla przedsiębiorstw energochłonnych.

Związkowcy domagali się także specjalnego programu pomocowego na rzecz ożywienia gospodarczego Pomorza Zachodniego, dialogu społecznego i odtworzenia w Szczecinie produkcji stoczniowej.

Protest ma rozpocząć się przed zachodniopomorskim urzędem wojewódzkim w najbliższy poniedziałek 10 czerwca i potrwać do 15 lub 16 czerwca. Związkowcy zaplanowali m.in. dyskusje o sytuacji społecznej, politycznej i gospodarczej regionu.

10 czerwca w szczecińskim proteście ma wziąć udział szef Solidarności Piotr Duda, a także przedstawiciele organizacji tworzących Platformę Oburzonych.(PAP)

res/ bno/ mow/