Za chlebem w tym czasie wyjechało bowiem niemal 40 tys. wysoko wykwalifikowanych Polaków, najwięcej do Wlk. Brytanii, Niemiec i Belgii. Na liście zawodów najbardziej deficytowych ponad połowa to te związane z ochroną zdrowia.

I niestety, nie zanosi się, że szybko zasypiemy tę wyrwę – przez dekadę do pracy nad Wisłę przyjechało tylko 2 tys. specjalistów z innych państw UE, a spoza Unii przyjeżdżają do nas głównie Ukraińcy, ale po to, by pracować w rolnictwie.

(PAP)