W odpowiedzi na interpelację poselską opozycyjnej partii Zieloni, resort finansów odpowiedział w imieniu rządu, że "będzie przestrzegał prawnych wytycznych europejskich". Świadczenia rodzinne, w tym "kindergeld" dla członków rodziny mieszkających w innym kraju UE, będą nadal przyznawane - czytamy w stanowisku ministerstwa.

Pracownik nie musi przebywać na terenie Niemiec przez co najmniej pół roku, musi natomiast złożyć oświadczenie, że podlega w Niemczech nieograniczonemu obowiązkowemu podatkowemu - wyjaśniła rzeczniczka resortu finansów.

Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu orzekł w 2012 roku, że płacący podatki w Niemczech pracownicy sezonowi mają nieograniczone prawo do pobierania w Niemczech zasiłku na dziecko, nawet jeśli ich potomstwo mieszka w kraju ojczystym.

Według mediów wydatki niemieckiego budżetu z tego tytułu wynoszą rocznie 200 mln euro. Uwzględniając wcześniejsze roszczenia - wnioski mogą być składane cztery lata wstecz - kwota ta może wzrosnąć do końca br. nawet do 1 mld euro.

Zmiany przepisów i zaprzestania wypłacania świadczeń na dzieci, które nie mieszkają w Niemczech, domaga się bawarska CSU - tworząca wraz z CDU i SPD koalicyjny rząd Angeli Merkel.

Sekretarz generalny CSU Andreas Scheuer powiedział telewizji ARD, że należy wreszcie "skończyć z transferem pieniędzy za granicę". "Nikt nie jest w stanie tego zrozumieć, że płacimy na dzieci w Polsce, gdzie poziom zasiłków wynosi 20 euro, a u nas wynosi 184 euro" - powiedział bawarski polityk.

Nowy szef Konfederacji Niemieckich Związków Zawodowych DGB, Reiner Hoffmann, skrytykował stanowisko CSU jako "skrajnie populistyczne" "Kto ma umowę o pracę w Niemczech, ten ma też prawo do świadczeń na dzieci. To jest w porządku" - powiedział związkowiec. Podkreślił, że prawo do swobodnego przemieszczania się i podejmowania pracy jest "fundamentalnym prawem unijnym".

Rodzice w Niemczech otrzymują obecnie na pierwsze i drugie dziecko po 184 euro miesięcznie. Na trzecie dziecko przysługuje świadczenie w wysokości 190 euro, a na czwarte 215 euro. Budżet państwa przeznacza rocznie na "kindergeld" ponad 38 mld euro.

Niemiecki minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere zapowiedział w zeszłym miesiącu utworzenie międzyresortowego zespołu, który ma zbadać przypadki nadużywania świadczeń i przygotować zmianę przepisów. Media pisały wcześniej o przypadkach wielokrotnego pobierania zasiłku na to samo dziecko, lub wręcz na nieistniejące dzieci.

(PAP)