"Mam przekonanie, że sytuacja w administracji rządowej w zakresie zatrudnienia na podstawie innej niż umowa o pracę jest dobra. Umowy o pracę nie są w administracji rządowej wykorzystywane do ukrytego zwiększania zatrudnienia. Część z nich ma charakter okresowy, a ich realizacja poprzez zatrudnienie pracownika na etat byłaby po prostu nieracjonalna ekonomicznie. Są to też bardzo często umowy wymagające określonej wiedzy eksperckiej osób, które na umowę o pracę w administracji nie mogłyby, lub nie chciałyby pracować" - mówiła podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej komisji administracji i cyfryzacji dyrektor departamentu Służby Cywilnej kancelarii premiera, Monika Dziadkowiec.

Czytaj: Śmieciówki mniej popularne w Polsce

 

Według przedstawionych przez nią danych w 2014 r. w administracji rządowej (w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ministerstwach, urzędach centralnych i wojewódzkich) było zawartych 5 424 umów o dzieło i 7 622 umów zleceń, a łącznie na ich podstawie było zatrudnionych 8,5 tys. osób. Jak wyjaśniła Dziadkowiec, rozbieżność tych liczb wynika stąd, że z wieloma pracownikami podpisano więcej niż jedną umowę.

W ministerstwach na podstawie takich umów było zatrudnionych łącznie 3,4 proc. pracowników, w urzędach centralnych 2,1 proc., a w urzędach wojewódzkich 6,15 proc. "Są to liczby stosunkowo niewielkie, ponieważ średnia w gospodarce narodowej to ok. 13 proc." - zaznaczyła Dziadkowiec.

Szefowa departamentu służby cywilnej KPRM, wyjaśniała również czego dotyczyły zawierane w ub. roku umowy cywilnoprawne. "W przypadku ministerstw, były to przede wszystkim umowy z konsultantami z poszczególnych dziedzin, umowy na czynności materialno-techniczne np. archiwizacja materiałów oraz rozmaite umowy eksperckie. Inne dotyczyły remontów, organizacji poczęstunków podczas konferencji, sezonowej obsługi ośrodków szkoleniowo-wypoczynkowych czy oceny obsługi wniosków" - wymieniła.

Jak mówiła dalej, w urzędach wojewódzkich większość umów innych niż etat, była zawierana z lekarzami orzekającymi o stopniu niepełnosprawności, a także o wykonywanie raportów szacunkowych czy przeprowadzanie rozmaitych warsztatów.

Najwięcej umów o dzieło, jak podawała Dziadkowiec, w ub. roku zawarły ministerstwa: edukacji narodowej (w większości dotyczyły recenzowania i opiniowania podręczników szkolnych), pracy i polityki społecznej (w ramach Funduszu Inicjatyw Obywatelskich i Rządowego Programu na Rzecz Aktywności Osób Starszych) oraz środowiska (umowy eksperckie dotyczące opinii i prac geologicznych). "Te trzy ministerstwa zawarły łącznie 2200 umów o dzieło, co stanowi ponad 60 proc. zawartych łącznie przez KPRM i ministerstwa" - zaznaczyła.

Z kolei najwięcej umów zleceń, według niej, zawierało Ministerstwo Zdrowia - głównie z konsultantami krajowymi z poszczególnych dziedzin medycznych; Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego - w ramach prac Komisji ds. Zaopatrzenia Emerytalnego Twórców; a wśród urzędów centralnych przez Urząd Lotnictwa Cywilnego - głównie na przeprowadzenie egzaminów w Lotniczej Komisji Egzaminacyjnej.

Dyrektor departamentu kontroli i nadzoru KPRM Dorota Rosińska zaznaczyła, że zatrudnienie w administracji rządowej na podstawie umowy cywilnoprawnej, powinno być odpowiednio uzasadnione. "Modelowym rozwiązaniem w administracji rządowej jest zasada wykonywania zadań przez pracowników na podstawie umowy o pracę. Zawieranie umów cywilnoprawnych na wykonywanie zadań podobnych do zadań urzędniczych, powinno być uzasadnione wyjątkowymi okolicznościami, zawsze mieć uzasadnienie ekonomiczne i tymczasowy charakter" - mówiła.

"To ogromne uniwersum umów, i dopiero skontrolowanie każdej z osobna pozwala na ocenę, czy rzeczywiście mamy do czynienia z racjonalnym, celowym działaniem, czy z nadużyciem. Dlatego od lat prowadzimy prace w zakresie wyznaczania dobrych standardów i kontrole zawieranych umów" - mówił z kolei dyrektor generalny KPRM Tomasz Bolek. Dodał, że dotychczasowe kontrole Najwyższej Izby Kontroli nie wykazały nieprawidłowości w kwestii zawierania takich umów, a w najbliższym czasie planowana jest kolejna. (PAP)