Jak stwierdza "DGP", trudno oszacować skalę zjawiska, jednak poszkodowani coraz częściej kontaktują się z legalnymi pośrednikami, którzy otrzymują nawet kilkanaście takich sygnałów dziennie.

Firmy, pod które podszywają się naciągacze, same starają się usuwać z portali podrabiane oferty. Jest to jednak trudne, bo fałszywych ogłoszeń jest dużo, a do tego pojawiają się nawet w bardzo małych, lokalnych serwisach internetowych.

Policja również jest bezradna i większość zawiadomień o przestępstwie kończy się umorzeniem sprawy z powodu niewykrycia sprawców – podkreśla dziennik. (PAP)

rda/

Chcesz wiedzieć więcej? Masz pytania? Skorzystaj z Infolinii Prawa Pracy  Nie czekaj- z nami poznasz wszystkie odpowiedzi!