Główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek o piątkowych danych GUS dotyczących wynagrodzeń. W lipcu przeciętne wynagrodzenie brutto wynosiło 3,7 tys. zł, co oznacza wzrost o 2,4 proc. w ujęciu rocznym i spadek o 1,5 proc. mdm. GUS podał także, że w lipcu w przedsiębiorstwach było zatrudnionych 5,5 mln osób, czyli tyle samo, co przed rokiem i w czerwcu br.:

"Zgodnie z przewidywaniami w lipcu wyhamowało nominalne tempo wzrostu wynagrodzeń, które miesiąc wcześniej przyspieszyło m.in. w związku z odbywającymi się w Polsce mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Skala wyhamowania okazała się jednak znacznie większa od prognoz. Po uwzględnieniu inflacji płace w lipcu spadły aż o 1,5 proc. rok do roku - najwięcej od stycznia 2010 r.

Dalszemu pogorszeniu uległa także sytuacja w zakresie zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Od wielu już miesięcy firmy ograniczają liczbę etatów w związku z pogarszającą się koniunkturą. Biorąc pod uwagę przewidywane dalsze hamowanie gospodarki, w kolejnych miesiącach sytuacja w tym zakresie nie ulegnie zmianie na lepsze.

Choć uruchomienie środków z Funduszu Pracy na walkę z bezrobociem może nieznacznie poprawić statystykę dotyczącą zatrudnienia, to jednak aby doszło do trwałej poprawy, konieczne będzie ożywienie gospodarcze.

Zła sytuacja na rynku pracy, przekładająca się coraz wyraźniej na portfele gospodarstw domowych, powodować będzie dalsze ograniczanie przez nie wydatków." (PAP)

rbk/ je/