Strajk rozpoczął się w czwartek rano i ma potrwać do końca dnia. W ramach "Akcji Ślimak", jak ochrzczono ten protest, taksówki poruszają się ulicami w bardzo powolnym tempie i grupami, powodując korki.

Blisko tysiąc taksówek zebrało się w Nantes, Marsylii, Tuluzie, Lyonie i Nicei, powodując na drogach zatory. Taksówki ustawiają się też jedna za drugą na poboczach, a ich kierowcy odmawiają przyjmowania kursów. Krajowe Centrum Informacji Drogowej (CNIR) poinformowało, że według stanu na godz. 11 łączna długość korków w regionie paryskim wynosiła 120 km, czyli dwa razy więcej niż w normalnych warunkach.

Ok. 600-800 taksówek ustawiło się przed paryskimi lotniskami Orly i Roissy. Na Orly pojawiły się prewencyjne oddziały policji. Taksówkarze ustawili tam swoje samochody tak, by utrudniały innym autom dojazd do jednego z terminali, zmuszając pasażerów do nadkładania drogi.

Strajkujący sprzeciwiają się propozycji rządu, by szpitale ogłaszały przetargi na przewóz chorych na wizyty, co dotychczas zlecano korporacjom taksówkarskim i dofinansowywano z kasy państwowej służby zdrowia. Narodowe Stowarzyszenie Korporacji Taksówkarskich (UNT) twierdzi, że w przetargach faworyzowane będą duże przedsiębiorstwa, które mają możliwości obniżania cen, m.in. przez zniżki na przewozy grupowe. Wskazują przy tym, że w niektórych regionach Francji przewozy chorych zapewniają taksówkarzom nawet 90 proc. dochodów.

Firmy taksówkarskie protestują także przeciw nieuczciwej konkurencji ze strony powstających nielegalnie firm przewozowych, w tym rowerowych i motorowerowych, których ceny są często bardziej atrakcyjne.

W czwartek delegacja taksówkarzy spotkała się z przedstawicielami rządu.

We Francji zarejestrowanych jest ok. 55 tys. taksówkarzy.

(PAP)

akl/ kar/