Antykorupcyjny organ Komunistycznej Partii Chin w ubiegłym tygodniu objął Yanga dochodzeniem. Odpowiadał on m.in. za kontrolę spółek operujących materiałami niebezpiecznymi. Yang jest podejrzany o "poważne złamanie dyscypliny i prawa" - podała Xinhua; w ten sposób w Chinach określa się podejrzenie o korupcję.

Do eksplozji i pożaru doszło w Tiencinie 12 sierpnia w magazynach, w których przechowywano niebezpieczne chemikalia. Potwierdzono dotychczas śmierć 139 osób; 34 ludzi uważa się za zaginionych.

Władze w Pekinie nie łączyły bezpośrednio sprawy Yanga z eksplozjami w 15-milionowym Tiencinie, ale wiadomo, że firma, która zarządzała magazynem z chemikaliami od ponad roku nie miała licencji na obchodzenie się z takimi niebezpiecznymi substancjami. Yang do 2012 roku był wiceburmistrzem miasta.

Kilka dni po eksplozjach i pożarze chińskie media informowały, że w magazynie było 700 ton cyjanku sodu - 70 razy więcej niż powinno się przechowywać w jednym miejscu. Substancja ta jest silną trucizną. Był tam również azotan amonu, który jest składnikiem wielu materiałów wybuchowych. (PAP)