"Jak się pokazuje przeliczenia pokazujące ile będzie wynosiła emerytura kobiet i mężczyzn, to widać bardzo wyraźnie, że te pięć lat stażu pracy mniej działa na wysokość emerytury, tak ten system jest skonstruowany" - powiedział we wtorek rano w Programie Pierwszym Polskiego Radia Boni. Dodał, że wydłużenie czasu pracy kobiet i zrównanie wieku emerytalnego to tematy do dyskusji. "Ale nie na zasadzie, że już, zaraz, strasząc się wzajemnie, tylko do wypracowania jakiejś zgody co do tego w perspektywie najbliższych 15-20 lat jakoś dojść" - zaznaczył.

 

W proponowanych obecnie przez rząd zmianach w systemie emerytalnym nie ma takich zmian jak podniesienie wieku emerytalnego kobiet, czy likwidacja przywilejów emerytalnych określonych grup zawodowych. Boni przypomniał, że rząd proponuje podniesienie limitów dla OFE, by mogły więcej inwestować na rynku kapitałowym, natomiast ta część składki, która zostanie w ZUS, ma być waloryzowana według nominalnego wzrostu PKB. "Wszystkie wyliczenia dla każdego rocznika, które przeprowadziliśmy pokazują, że nikt na tym nie straci" - zapewnił szef zespołu doradców premiera. "Zyskamy na tym wszyscy, a nie straci nikt" - dodał.

 

Odniósł się także do pomysłu stworzenia subfunduszy dla oszczędzających na emeryturę - bardziej dynamicznych dla młodszych ubezpieczonych i bezpieczniejszych dla starszych. "Subfundusze dla osób będących bliżej wieku emerytalnego, żeby inwestowano ich pieniądze bezpieczniej będą po dyskusjach w drugiej połowie tego roku wprowadzane pewnie od 2013 r., bo tyle czasu będzie trzeba na instytucjonalne przygotowanie. I będziemy to robili, jeśli tylko OFE będą chciały współpracować" - zapowiedział Boni.

 

Rządowe pomysły dotyczące emerytur Boni przedstawił w poniedziałek. Teraz rozpoczynają się konsultacje społeczne. Minister wyjaśnił, że na piątek planowane jest spotkanie zespołu ubezpieczeniowego Komisji Trójstronnej, podczas którego można będzie dyskutować o tych propozycjach. Boni zapowiedział, że do swoich pomysłów chce przekonywać także polityków. "Chcemy z całą mocą, siłą i uczciwością przekonywać i myślę, że krok po kroku będziemy sobie zjednywać coraz więcej głosów" - powiedział. Zaznaczył, że liczy na spokojną i merytoryczną debatę w tej sprawie. (PAP)

 

her/ mki/ jra/