Gazeta przytacza najnowsze dane głównego urzędu statystycznego Biełstat, z których wynika, że średnia pensja wyniosła w maju 3 559 mln rubli białoruskich, czyli 420 dol. Jeszcze na początku roku wynosiła 350 dol. Prezydent Alaksandr Łukaszenka polecił rządowi podnieść średni zarobek w kraju do równowartości 500 dol. do końca roku.

Niezależny ekonomista Leanid Złotnikau uważa, że „aby wesprzeć taki wzrost płac, unikając inflacji, PKB powinien wzrosnąć co najmniej o 30 proc.” – pisze gazeta. „Jednakże nawet prognozowany wzrost rzędu 5-5,5 proc. niezależni eksperci uznawali wcześniej za zawyżony” - podkreśla.

Tygodnik przytacza opinię ekonomistki Natalli Prakafiewej, że mniej więcej trzy miesiące po podniesieniu pensji można oczekiwać ponownego wzrostu inflacji.

„Niestety – ocenia ekonomistka – już chodziliśmy po tym błędnym kole w zeszłym roku. Jest niebezpieczeństwo, że znów nastąpimy na te same grabie. Wzrost cen skonsumuje otrzymane przez ludność nadwyżki pensji, bo brak realnego zabezpieczenia pensji”.

Złotnikau zwraca uwagę, że niskie pensje na Białorusi są związane z niską efektywnością pracy, która jest – jego zdaniem – mniej więcej 6-krotnie niższa niż w krajach rozwiniętych.

Prakafiewa podkreśla zaś, że należałoby również zwiększyć konkurencyjność produkcji, co wymaga rozwoju nowych technologii.

„Zużycie sprzętu jest tak duże, że w niektórych przedsiębiorstwach wynosi 80-90 proc. Na takim sprzęcie nie można uzyskać produkcji wysokiej jakości, a nowe technologie napływają wraz z inwestycjami” – mówi ekonomistka.

Zwraca ona uwagę, że inwestycje zależą od klimatu inwestycyjnego. „Tak więc nie sposób rozwiązać problemu niskich płac punktową ingerencją w gospodarkę, tylko trzeba uporać się z całym kompleksem problemów” – konkluduje.

Także w 2010 r. władze obiecały wzrost do końca roku średniej płacy w sektorze budżetowym do równowartości 500 dolarów, co obserwatorzy wiązali z wyborami prezydenckimi 19 grudnia 2010 r. W grudniu 2010 r. średnia pensja Białorusina wynosiła 1,6 mln rubli białoruskich, czyli 530 dol. po ówczesnym kursie. Rok później, w grudniu 2011 r., wynosiła 2,87 mln rubli, czyli równowartość 340 dol.

23 września bieżącego roku odbędą się na Białorusi wybory do niższej izby parlamentu, Izby Reprezentantów.

Białoruś borykała się w 2011 roku z poważnymi problemami na rynku walutowym i deficytem handlowym. Inflacja w ubiegłym roku wyniosła 108,7 proc., a kurs dolara wzrósł o 187,33 proc. Od listopada ceny na podstawowe produkty żywnościowe i towary przemysłowe są regulowane przez resort gospodarki, władze obwodowe oraz władze Mińska. W grudniu tę listę jeszcze poszerzono i obecnie wśród towarów, których ceny są regulowane przez resort gospodarki są m.in. parówki, pierogi, sery, ryby, sól, kawa, herbata, chleb, mleko oraz jajka, a wśród cen regulowanych przez władze obwodowe i mińskie - mydło i rajstopy.

Według Ministerstwa Gospodarki Białorusi inflacja w 2012 r. ma wynieść 19-20 proc.

Z Mińska Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

mw/ ro/