W czwartek wiceminister pracy i polityki społecznej Jarosław Duda przedstawił senatorom z komisji rodziny i polityki społecznej informację na temat funkcjonowania spółdzielni socjalnych w latach 2010-2011.

Spółdzielnie socjalne to przedsiębiorstwa prowadzone wspólnie przez grupę osób zagrożonych bezrobociem lub wykluczeniem społecznym. Głównym ich celem jest przywrócenie tworzących je osób na rynek pracy. Osoby, które chcą podjąć tego rodzaju działalność, mogą ubiegać się o dotację z Funduszu Pracy. Spółdzielnie tworzyć mogą też organizacje pozarządowe, pomioty kościelne i samorządy. Nie może ona liczyć więcej niż 50 członków. Na koniec 2011 r. zarejestrowane były w całej Polsce 402 takie spółdzielnie.
Jak poinformował Duda, na podstawie monitoringu, który przeprowadziło MPiPS, opracowano model "statystycznej polskiej spółdzielni socjalnej". Wynika z niego, że średni czas tworzenia spółdzielni socjalnej wynosi ok. 4 miesięcy, przeciętna liczba członków założycieli to 7,75, najczęściej są to osoby bezrobotne (83 proc.). Duda zwrócił uwagę, że stosunkowo wysoki jest również odsetek spółdzielni mających w składzie członków założycieli osoby niepełnosprawne (38,4 proc.). Podkreślił, że jako pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych, bardzo go to cieszy.
Z drugiej strony wśród założycieli spółdzielni nie było np. osób zwalnianych z zakładów karnych, uzależnionych od narkotyków, ani uchodźców.
Spółdzielnie socjalne zajmują się przede wszystkim świadczeniem usług, jedynie 14 proc. ma także działalność produkcyjną. Dominującym obszarem działalności były usługi z zakresu dom i ogród (43 proc.), budownictwo, np. usługi elektryczne, hydrauliczne, konserwatorskie, remontowe, stolarskie, ślusarskie oraz kamieniarskie (33,3 proc.), gastronomia, w tym usługi cateringowe, organizacja imprez okolicznościowych oraz prowadzenie lokali gastronomicznych (27,9 proc.).
Całkowite przychody spółdzielni były bardzo zróżnicowane. Przynajmniej 25 proc. nie odnotowało żadnych przychodów, przynajmniej połowa miała je nie wyższe niż 20 161 zł w skali roku, a więc ich miesięczne całkowite przychody nie przekraczały 1700 zł. Spółdzielnie o najlepszych wynikach finansowych odnotowały przychód w wysokości blisko 100 tys. zł lub wyższy. Blisko 3 zł na 4 zł z wpływów finansowych spółdzielni stanowiły środki pochodzące z działalności gospodarczej.
W 2010 r. korzystny wynik finansowy (bilans zerowy lub dodatni) osiągnęło 54,8 proc. (Centrum) i 54,2 proc.(Wschód) spółdzielni. W regionie zachodnim 58 proc. spółdzielni miało problemy ze zbilansowaniem działalności.
Duda zwrócił uwagę, że do słabych stron, które utrudniają działanie spółdzielni, należą m.in. częsty brak strategii rozwoju przedsiębiorstwa, nieumiejętność prowadzania polityki finansowej, wybór obszarów działalności przede wszystkim w oparciu o dostępne zasoby, a nie potrzeby rynku. Spółdzielnie często borykają się też z brakiem zrozumienia ze strony władz lokalnych. Problemem jest także to, że znacząca część spółdzielni nie odnotowała przychodów.
Dyrektor departamentu Pożytku Publicznego w MPiPS Krzysztof Więckiewicz podkreślił, że spółdzielniom potrzebne jest stałe doradztwo biznesowe, aby mogły prowadzić działalność tak, by był popyt na ich usługi. Zapowiedział, że w ramach unijnego programu powstanie sieć placówek wspierających w tym zakresie podmioty ekonomii społecznej.

Tomasz Schimanek, ekspert Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce, zwrócił uwagę, że prowadzenie spółdzielni wymaga działania zespołowego - nie tylko wspólnej pracy, ale również wspólnego zarządzania przedsiębiorstwem. Przypomniał, że do takiego działania powinny przygotowywać Centra Integracji Społecznej, których beneficjenci nabywają umiejętności potrzebne do prowadzenia spółdzielni, ponieważ pierwotnie zamysł był taki, że to z CIS-ów wywodzą się ich członkowie. Jednak obecnie wiele spółdzielni powstaje dzięki środkom unijnym, ich założyciele korzystają z dotacji, ale nie mają odpowiedniego przygotowania w zarządzaniu.(PAP)